Logowanie Dobrej Nocy Obrazki to bezpieczna, prosta i skuteczna metoda uzyskania dostępu do konta z kontem Dobrej Nocy Obrazki. Nasza usługa logowania online znacznie ułatwi ludziom zarządzanie kontami Dobrej Nocy Obrazki bez wysiłku. Pierwszym krokiem do uzyskania dostępu do strony logowania Dobrej Nocy Obrazki jest utworzenie konta.
dobrej nocy {wykrzyknik} good night {wykrz.} W czasie dobrej nocy, mój najlepszy wynik to 11 mil we właściwym kierunku. On a good night, I think my best ever was 11 miles in the right direction.
Łukowato wygięty archipelag wysp, położony za kołem polarnym, nad Morzem Norweskim. Wyrzeźbione przez lodowiec, tworzone przez ruchy tektoniczne naszego globu dają obraz taki, że nie ma człowieka na ziemi, który by się nie zachwycił. Morze jest tutaj czyste jak przystało na wody Atlantyku. Golfsztrom niesie ze sobą z południa ciepłą, żyzną wodę, który łagodzi klimat. To sprawia, że są to idealne warunki dla morskich mieszkańców. Pod wodą można zobaczyć piękne lasy brunatnic, alg, które wg. niektórych płetwonurków są równie fascynującym widokiem jak rafa koralowa. Nurkowanie NorwegiaNasza podróż na miejsce to niezwykła przygoda: Wyjeżdżamy z Warszawy. Jedziemy samochodami, niektórzy z dzieciakami, dla nich to będzie też wyprawa życia. Najpierw do Gdańska, stamtąd promem do Nynashamn w Szwecji i dalej przez Szwecję do Silesia - niczego sobie. Kabiny są luksusowe, z łazienką. Oprócz tego - kawiarnia, restauracja, pub, dyskoteka, dancing - można używać całą noc, ale niestety przed nami jakieś lekko ponad 1000 km zatem lepiej się wyspać bo droga długa, na szczęście nie tak męcząca jak w innych krajach Europy. Dlaczego? Mały ruch, brak reklam przy drogach przykuwających wzrok mimo woli i wspaniałe pejzaże. Brak nocy, to też nasz sprzymierzeniec w kiełbaski z grilla na świeżym powietrzu przyglądając się znikającemu brzegowi Polski, potem pub, no... jedno piwko można... Teraz pora na sklepy bezcłowe. Warto kupić białe wino do ryb. Planujemy je jeść codziennie. Obładowani butelkami idziemy spać. Rano ok. 8 budzi nas miły głos, zapraszając na śniadanie (po szwedzku: frukost). Pani włącza się co 15 minut, nie dajemy się długo prosić. Schodzimy do restauracji. Śniadanie - szwedzki stół - kosztuje 50 SEK (około 22 zł.). Jedzenia pod dostatkiem - parówki, jajka, sery, jogurty, owoce i ciasta. Można jeść do woli. Objadamy się do granic możliwości, czeka nas cała doba w samochodzie, a ceny w nielicznych barach w Skandynawii mogą spowodować zawrót dopływamy. Jesteśmy na pięknej, szwedzkiej, ziemi. Jest cieplutko i przecudownie. Omijamy Sztokholm. Może zwiedzimy go w drodze powrotnej? Jedziemy do miejscowości Uppsalli. Mamy przed sobą 800 km autostrady w Szwecji, przez Sundsvall do Umea, później skręcimy w tundrę, wjedziemy do Norwegii. Ale po kolei... Jedziemy wytrwale przez kilka godzin. Na autostradzie rozpędzamy się do 140km/h. Jakby stał gdzieś radar to po nas. W końcu robimy przerwę na posiłek. W przydrożnym barze łosoś i smaczna kawa stawiają nas na nogi. Można jechać dalej. Za oknem dzika przyroda, jeziora, naprawdę jest, na co popatrzeć. Taki widok zapada głęboko w pamięci. Robi się późno. Jest 23, a na dworzu ciągle jasno. Więc tak wygląda dzień polarny. Niesamowite wrażenia i mnóstwo dowcipów na ten temat będą nam towarzyszyć do końca wyjazdu.... kto idzie na nocne? Kiedy otwierają sklep nocny? A niech ktoś spróbuje wytłumaczyć czterolatkowi, aby położył się spać, bo jest środek nocy. Możemy się tylko domyślać, że dzieciaki uważają wówczas rodziców za zjeżdżamy z autostrady i wjeżdżamy w tundrę. Nie widać żywej duszy, ba! Tu nawet ptaków nie słychać. Wokół karłowate drzewka, przechadzają się renifery dokładnie tak jak u nas czasami krowy. Bajka. Dzieciaki mają zadanie bojowe i liczą znaki drogowe. Naliczamy 54 znaki „Uwaga Łoś". Przekraczamy norweską granicę, właściwie tego nie zauważając. Słońce cały czas na niebie. W środku nocy przy bezwietrznej pogodzie jest to widok tak fascynujący, że trudno to opisać. O 4 nad ranem - zatrzymujemy się nad pięknym górskim jeziorem. Pstrykamy parę zdjęć. Jest tak jasno, że nie potrzeba flesza. Gdy później oglądamy zdjęcia, stwierdzamy, że są 6 nad ranem jesteśmy na kole podbiegunowym, 692 m. Biegamy po śniegu jak dzieci. Czerwiec, a my po kolana w śniegu. Zmęczeni i zauroczeni. W tym miejscu trudno znaleźć, choć malutki krzaczek, nie mówiąc już o drzewie. Znajdziemy tu tylko małe rośliny ledwo wyrastające nad ziemię, równie piękne jak flora dżungli, ale wszystko jest niezwykle drogi przez Norwegię prowadzi przez tundrę i góry. Widoki są naprawdę oszałamiające. Górskie wodospady tuż przy drodze robią wrażenie. Błyszczące skały od wilgoci i spływającej zewsząd wody zapierają dech w piersiach. Niedaleko Skutvik (skąd odpływa prom na Lofoty) jest miejsce, w którym urodził się i mieszkał Knut Hamsun - wybitny norweski pisarz, Noblista. Sama podróż przez Szwecję i Norwegię jest już nie lada przygodą. Przed nami dwa tygodnie pobytu w jednym z najpiękniejszych miejsc na ze Skutvik odpływa o 11. O 13 jesteśmy w Svolvar na Lofotach. Widok Lofotów coraz bliżej mimo woli przykuwa nasz wzrok, jednak siły przyrody są silniejsze. Musimy się przespać, choć zdrzemnąć. Jesteśmy padnięci, mamy przed sobą już tylko kilka kilometrów. Mieszkamy w Lingvaerstua Camping koło zapiera nam dech w piersiach. Mamy domek na wzgórzu, tuż nad morzem. Woda za oknem ma kolor lazurowy. Na horyzoncie góry, a przejrzystość powietrza jest taka jak w żadnym dotychczas widzianym przez nas miejscu na świecie. Rewelacja, już cieszymy się ze zdjęć, które jeszcze nie zostały wykonane, ale powietrze i kąt padania promieni słonecznych zapowiada rewelacyjne odbitki. Temperatura powietrza 25'C, woda 8'C. Warunki mieszkalne bardzo dobre. Dom jest przeznaczony dla 26 osób, mieszkamy w nim sami. Mamy do wyłącznej dyspozycji łazienki i duże dwie przytulne kuchnie. Zmęczeni od razu idziemy spać. Później będziemy (sprawa umowna, bo i tak jest jasno) kilka osób wyrusza na rybny rekonesans. Wracamy po godzinie z wiadrem dorszy i polocków. Trzeba je obrać, usmażyć...mhmm...pycha. I tak codziennie. Dorsz smażony, wędzony, zupa z dorsza, sos z dorsza, gulasz z dorsza, a nawet tort, ale z halibuta. Potem mamy dosyć. Polski schabowy albo bigosik to by było niezliczone ilości dorszy ściągają tutaj na tarło, jesienią zaś w pogoni za śledziami zaglądają tu orki i walenie. Rybacki sezon na dorsza trwa od stycznia do kwietnia. Wówczas niezliczone ilości kutrów rybackich, łodzi motorowych i wszystkiego, co pływa, ciągnie z łowisk tony ryb. Ilości ryb są tak ogromne, że trudno to sobie wyobrazić. Złowiony przez 5 letniego Alka dorsz był rekordową sztuką tego dnia. Połów ryb nie wymaga dużej wprawy. Jedynie, co trzeba mieć to mocny, morski sprzęt, bo ryby nie są małe a trafiają się sztuki, o których krążą legendy. Samemu, ciężko je wyciągnąć na łódkę. Zasada przy połowie jest prosta - im dalej wypłyniemy łódką tym większe ryby złowimy. Przynęta na dorsza zwykle nie zdąża zlecieć na dno, bo wcześniej siedzi tam już ryba. Tu naprawdę można przebierać, jakiej wielkości ryby chcemy przywieźć do nurkowań organizujemy sami. Mamy już małe rozeznanie, w końcu to nie jest nasz pierwszy raz w tym miejscu. Sprężarkę przywieźliśmy ze sobą, małą łódź z silnikiem wypożyczamy na miejscu. Lofoty należą do płytszych fiordów w Norwegii. Dlatego też z rzadka schodzimy głębiej niż na 20 m, aczkolwiek są i takie miejsca gdzie 40 metrów i więcej to standard. Nurkując w ten sposób dostępne są dla nas lasy brunatnic, podwodne ściany, kaniony, a nawet od Olderfjord'u. Raptem 15 minut drogi autem od miejsca gdzie mieszkamy. Malowniczo położony fiord, który zamyka się w stronę północną, a od południowej strony łączy się z olbrzymimi masami wody przepływającymi miedzy południową i północną częścią wysp archipelagu. Szukamy miejsca dogodnego do zejścia do wody. Parkujemy auta i podziwiamy widoki. Po chwili zjawia się jakiś człowiek z domku naprzeciwko tego zejścia. Okazuje się,że jesteśmy na prywatnym terenie, szczęśliwie ludzie są tu przyjaźni. Dowiedzieliśmy się nawet, że człowiek ów jest znanym w okolicy uzdrawiaczem stosującym metody naturalne. Podobno przyjeżdżają do niego klienci nawet z odległych krajów, nie tylko na leczenie, ale też na nauki. Cóż, w razie choroby, będziemy wiedzieć gdzie się tym miejscu nurkujemy cztery razy. Na początku nurkowanie wygląda podobnie jak w polskim jeziorze. Po chwili jednak znaleźć można rozgwiazdy. Byłoby to zbyt proste gdyby w tym miejscu temat rozgwiazd skończyć. Nie, te rozgwiazdy są zupełnie inne od tych, które widzieliśmy w różnych częściach świata. Są takie, które maja tylko trzy ramiona, ale są i takie, które mają ich 14. Ich barwy przyciągają wzrok. Na szarym tle dna fiordu wygląda to jakby eksponat z innej bajki. Zachwyceni tymi barwami robimy zdjęcia wszystkim możliwym rozgwiazdom. Po przepłynięciu dłuższego odcinka spotykamy na kamieniach potężne, nie - duże, a potężne, białe, jak niedźwiedź polarny ukwiały. Tak duże widzieliśmy tylko w tym miejscu, podobnie zresztą jak zębacza wielkości człowieka, którego, lekko mówiąc, omijaliśmy z odległości 5 metrów. Nie ma szans, aby wygrać z nim starcie na podwodna kuszę. Widząc jego olbrzymie zębiska czujemy się trochę jak w klatce, na którą naciera właśnie wielki ludojad. W tym fiordzie zobaczymy dużo meduz i perłopławów. Są tu także ślimaki nagoskrzelne, kilka rodzajów krabów. W przybrzeżnej części - las brunatnic. Jednak wspaniałych lasów z alg, brunatnic czy morszczynów do głębokości 20-40 metrów tu nie zobaczymy. Temperatura wody na powierzchni 12'C. Na dnie 6... Kolejne nurkowanie robimy na wraku statku, który zatonął w samym centrum portu Svolvaer czyli stolicy Lofotów. Niezwykłe nurkowanie, gdyż wokół odbywa się normalny ruch promowy, wre robota portowa, a my wchodzimy do wody w tym całym zgiełku i pod woda płyniemy do wraku. Można go łatwo zlokalizować gdyż maszt wystaje ponad wodę. Wystarczy wziąć namiar na kompas i nie ma możliwości abyśmy na niego nie trafili pod wodą. Przejrzystość jak to w porcie nieco słabsza, ale kolos dostarcza nam nie lada do niego grzbietem skalnym, na który to właśnie ten statek wpłynoł. Poniżej 15 metrów głębokości przejrzystość spada poniżej 5 metrów dlatego okrążamy wrak nie przekraczając tej głębokości. Leży na lewym boku. Jest drewniany i ma dużo ciekawych elementów zachowanych do dzisiaj. Olbrzymie luki do ładowni zapraszają do środka. Cóż może następnym razem? Wszędobylskie stada polocków pozują nam do zdjęć w każdej części wraku. Statek w najgłębszym miejscu leży na 30 metrach głębokości. Długość około 80 metrów. Tego samego dnia na kolejne nurkowanie jedziemy samochodami szukać innego ciekawego nurkowiska. Naturalnie mamy już fachową mapę batymetryczną. Łatwo z niej wypatrzyć gdzie stok szybko opada, a więc jest szansa na znalezienie ściany i czystej wody. W ten sposób znaleźliśmy jedno z najlepszych miejsc do nurkowania podczas całego przy miejscowości Stordalen. Około 10 km za Svolvaer w kierunku wschodnio-północnym. Musimy jechać wzdłuż brzegu, który mamy po lewej stronie. Z mapy wypatrzyliśmy, iż tuż przy drodze jest mała plaża i od razu głębokość 54 metry. Bez zastanowienia szukamy tego miejsca. Trafiamy idealnie. Piaszczysta plaża, można wjechać samochodem. Wchodzimy do wody od południowej strony i niestety musimy trochę ‘popedałować' na płetwach na wschód, aby dostać się do krawędzi podwodnego urwiska. Dno opada dość gwałtownie. Wspaniałe łąki alg z ukrywającymi się dorszami, polockami i halibutami. Kilka rodzajów ślimaków nagoskrzelnych. Formacje skalne ułożone jakby w kształcie schodów. Najgłębiej dotarliśmy do 40 metrów gdzie woda była tak oszałamiająco przejrzysta, iż wykonaliśmy tu jeszcze kilka nurkowań. Patrząc w dół widzieliśmy ciemną otchłań. Jeśli ktoś nurkował na j. Hańcza, to z pewnością już wie o jaki efekt dnia jedziemy za wschodnią część portu Svolvaer. Za kamienistym molo leży kolejny wrak. Tu już musieliśmy zdobyć konkretne namiary gdyż molo jest długie i moglibyśmy szukać wraku kilka dni, a rybacy lubią stawiać tu sieci wiec tym bardziej trzeba uważać. Plan musi być dokładny. Mniej więcej w połowie molo po wschodniej stronie są betonowe schody do wody. Tu wchodzimy. Płynąc kursem 130º lub 150º trafimy na wrak. Najpierw zobaczymy ogromne kotły, a potem sam kadłub. Dość dobrze zachowany. Maksymalna głębokość to 32 metry. Z racji tego, że jesteśmy w pobliżu portu przejrzystość wody nie przekracza 12 metrów. Od północnej strony wraku jest wielkie usypisko skał, na które prawdopodobnie wpłynął ten statek. Wokół sieci. Trzeba uważać aczkolwiek w sieciach zobaczyć można cały przekrój fauny tutejszych wód. Od około 10 metrów głębokości do powierzchni znajdziemy wspaniałe łąki brunatnic, między którymi pływają niezliczone ilości ryb. Pod liśćmi alg znajdziemy kraby, ślimaki i inne organizmy. Trzeba mieć tylko wyszkolone oko, aby je wpatrzeć w tej gęstwinie zieleni. Nie bez powodu wypożyczyliśmy małą łódź motorową. Podczas odpływu wody tutejsze pokazują niezbadane wierzchołki skał, które zazwyczaj oznaczone są długą metalowa tyczką w celu ostrzeżenia nawigacyjnego. Nazywamy te miejsca iglicami, a nurkowanie możliwe jest tylko po dopłynięciu łódką. W zależności od fazy pływów wskakujemy do wody i do wierzchołka mamy 2-3 metry głębokości albo po wejściu do wody stoimy na takiej skale po kolana w wodzie. To niesamowite, gdy widzi się człowieka stojącego po kolana w wodzie na środku nasze wyprawy łódkowe od najbliżej położonej drogi wysepki od brzegu płynie się 10 minut. Od północnej strony wyspy nagie skały nie dostarczają nam większych emocji, natomiast od południowej strony wspaniały las brunatnic, ślimaki nagoskrzelne, kraby, zębacze, mieniące się w słońcu olbrzymie polocki. Wyspa opada od tej strony do 26 metrów, od północnej strony znajdziemy 22 metry. Dalej już tylko morski piach, na którym widać od czasu do czasu flądry i przepływające leniwie dorsze. Odrywając się trochę od nurkowania w okolicach gdzie spaliśmy postanowiliśmy ruszyć dalej w stronę Atlantyku, aby pozwiedzać okolice i może znaleźć jakieś nowe, fascynujące miejsce nurkowe. Po około godzinie jazdy docieramy nad ocean. Dalej nie ma już nic, tylko biegun północny. Mały port rybacki, który teraz, po sezonie dorszowym, jest jakby w letargu. Nikogo nie ma, a mewy wiją sobie gniazda na pomostach. Mogliśmy przyjrzeć się jajom i mewom z takiej bliskości jak nigdy wejść do wody, aby zanurkować w Atlantyku. Cóż, pomysł nie był najlepszy, ale zawsze to jakieś doświadczenie. Płytko. Maksymalna głębokość, którą znaleźliśmy to sześć metrów. Jeśli dodamy do tego falowanie to domyślacie się, że bujało nami pod wodą jak na karuzeli. Zachęciły nas niesamowite łąki podwodne widoczne z portu. Inna sprawa, że takiej ilości raków pustelników nie widziałem w żadnym inny miejscu. Dosłownie całe dno się ruszało. Wystarczyło wziąć garść muszelek z dna i trzymaliśmy w ręku jakieś 20 raków pustelników. Kolejne miejsce to wysepka Spandete. Podobnie jak poprzednia, zarośnięta wspaniałym lasem alg. Wyspa kończy się na 32 metrach i dalej zobaczymy już tylko piach. Falowanie odczuwaliśmy już na 20 metrach. Trochę nas to martwiło gdyż większość zwierząt ucieka wówczas na głębsze partie wody. Po wynurzeniu słyszeliśmy odgłos foki, która widocznie odpoczywała sobie na tej nurkowania odbyliśmy z tutejszym centrum nurkowym. Niezapomniane dla nas nurkowanie w dryfie, w sąsiedztwie fiordu Trolii. Malowniczy, ale wąski, ciasny fiord na powierzchni nie zdradza tego, co czai się pod wodą. Nurkujemy parami. Silny prąd porywa nas od razu na podwodną przygodę. Na pierwszych metrach widzimy stada ryb płynące to pod prąd, to z prądem. Na dnie wszystkie wolne skały porośnięte są miękkimi, kolorowymi ukwiałami. Falują one wraz z morszczynami w rytm szybko przemieszczającej się wody. Spotykamy flądry, zębacze, wieloramienne rozgwiazdy. Po przepłynięciu kilku kilometrów jesteśmy wyciągnięci na powierzchnię. Do naszego fiordu wpływa wielki prom wycieczkowy. Zdawał się ledwo mieścić między ścianami. Widać było jak za przeszklonymi ścianami promu wycieczkowicze machają do nas rękoma popijając drinka i pławiąc się w basenie. Przyczepieni do skały czekamy aż prom przepłynie. Najpierw fala niesiona przed dziobem rzuciła nas na skały, później woda zaczęła nas ciągnąć na środek i znowu przyszła fala rzucająca nas na ścianę. Trzeba było mieć mocne paznokcie. Po przepłynięciu promu kontynuujemy nurkowanie. Warto zaznaczyć, że nasz opiekun na wszytkich nurkowaniach wręcza każdej parze boję i linę. Na dnie lina rozdwaja się i każdy z uczestników przywiązany jest do jednego końca. Jest to bardzo mądre rozwiązanie zważywszy na szybkość prądu, który targa nami pod woda jak liśćmi na wietrze. Bez tego patentu nie ma możliwości, aby partnerzy pod woda się nie pogubili. Wąski fiord, przez który w kilka godzin przelewa się miliony litrów morskiej wody, to jest po prostu niesamowite. Nurkowania tu są o niebo lepsze od tych w nurkowaniu w dryfie, w drodze powrotnej, płyniemy zobaczyć jeden z najsławniejszych i chyba najpiękniejszy fiord Troli. Tego widoku nie da się opisać. Niektórym z nas niemal łza zakręciła się w oku na widok tak wspaniałego miejsca. To było chyba najpiękniejsze miejsce, jakie widzieliśmy w swoim życiu! Dwa orły krążyły nad nami na tle ośnieżonych gór. Szukamy nowych miejsc nurkowych i tak trafiamy na cypel Sildpollneset na którego końcu jest kościół we fiordzie Austenfjord. Zapowiadało się nieźle i rzeczywiście było to jedno z piękniejszych miejsc nurkowych podczas tego wyjazdu. Znalezione znowu przy pomocy mapy batymetrycznej. Mały cypel wbijający się w fiord podpowiadał, że może być to głębokie nurkowanie. Dzień wcześniej padający śnieg zostawił śnieżne szczyty gór. Dla przypomnienia akcja dzieje się w drugiej połowie czerwca. Wspaniała słoneczna pogoda i ta sceneria poruszała serca największych twardzieli. Podczas naszego nurkowania osoby na brzegu powiedziały nam, że ok. 50 metrów na poziomem wody między wzgórzami przeleciały dwa norweskie myśliwce wojskowe. Leciały tak nisko, iż na wodzie utworzyła się specyficzna nurkowanie, jak to w nowym miejscu, dostarczyło nam nie lada atrakcji. Najpierw trzeba dopłynąć do małej wysepki, około 40 metrów od brzegu. Dopiero za nią zanurzamy się i płyniemy w głąb. Dno w niektórych miejscach opada prawie pionowo. Do skał poprzyczepiane morszczyny, brunatnice i inne, nieznane mi dotąd, rośliny. Nurkujemy do 30 metrów gdzie na dnie wita nas kilka zębaczy. Trochę się z nimi ganiamy zanim udaje się zrobić dobre zdjęcie. Najciekawiej jednak wyglądały szczątki dużych ryb, prawdopodobnie dorszy, których z niewiadomego powodu było tu całkiem sporo. Domyślaliśmy się tylko, że powypadały one z sieci podczas połowu rybackiego. Między wysepką, a brzegiem dosłownie kilka metrów głębokości. Doskonałe nasłonecznienie sprawia, iż czujemy się jak w Chorwacji. Na dnie dużo fioletowych, żywych, okrągłych kamieni. Do dziś zastanawiamy się czy to nie były jakieś formy w końcu na iglicy. Między miejscowością Henningsvaer, a Lyngsvaer wystaje kilka samotnych igieł z wody. Ruszamy na tą najbliżej brzegu. Wysiadamy z łódki na środku wielkiej wody i stoimy po kolana. Skały w tym miejscu kończą się na 32 metrach. Może z racji zmiany prądu nie widzieliśmy tym razem wielu ryb ale zdecydowanie była to najpiękniejsza łąka podwodna podczas wszystkich naszych nurkowań w okolicy chłodna, ale niewielu z nas ma suche skafandry. Po odpowiednim przygotowaniu (żyletka, rękawice i buty z podwójnymi manszetami) osoby nurkujące w mokrych skafandrach pływają nawet po 1,5 godziny. Nie należy zapominać, że w Norwegii jest właśnie lato i zaczynają się wakacje. Dzieci więcej czasu spędzają nad wodą. Plaże zapełniają się rodzinami. Dopiero teraz widać ile krzywdy zrobiła nam cywilizacja. Czas mija nam błogo na nurkowaniu, leniuchowaniu i zwiedzaniu. Jedyny problem podczas pobytu na Lofotach, to kompletnie rozregulowany zegar biologiczny i brak poczucia czasu. Wieczorna pogadanka przy kolacji kończy się o 2 w nocy tylko dla tego, że ktoś spojrzał na zegarek. Trzeba zasłaniać okno na noc i na początku trochę trudno zasnąć. Można się jednak przyzwyczaić. Zaleta tego taka, ze idąc w nocy do łazienki nie trzeba zapalać światła i wszystkich budzićWreszcie przyszedł czas powrotu. Nie, raczej - niestety wracamy. Znana nam już trasa ciągle wydaje się tak samo fascynująca. Nie sposób nie zatrzymać się o czy w nocy nad górskim jeziorem i zrobić niezapomniane zdjęcie odbijających się czerwono-purpurowych chmur w idealnie krystalicznej tafli wody. Serce napełnia się energią, jakiej nie znajdziemy nigdzie i mimo zmęczenia, jakie towarzyszy nam podczas jazdy trudno odkleić wzrok od szyby samochodu. Jeszcze kilka razy przyglądamy się reniferom z bliska i powoli zbliżamy się do bardziej cywilizowanych zakątków Szwecji. W końcu port, odprawa i nareszcie do łóżka w kajucie. Niektórzy padają z nóg, ale inni jeszcze walczą w pubie i na szok jaki doznajemy w Polsce? Prędkość na drogach. Po dwóch tygodniach pobytu w Norwegii naprawdę przyzwyczailiśmy się do ograniczeń i wolnej jazdy, a tu znowu ‘wolna amerykanka' - teren zabudowany i ...jazda 120km/h. Z początku z oburzeniem patrzyliśmy na tych kierowców, ale cóż, wróciliśmy do to miejsce gdzie będziemy wracać każdego roku. Miejsc nurkowych jest tu co niemiara. Każdego razu znajdziemy coś innego. Zdecydowanie warto zanurkować choć raz z tutejszym centrum nurkowym LofoDykk, gdzie nurkowania są drogie (ok. 200 zł za jedno) ale mamy pewność, że wezmą nas w takie miejsce, ze samochodem byśmy tam nie trafili, a wrażenia godne są tej powrocie do Polski tydzień zajmuje nam przestawienie się na cykl dzień i noc, bo ciężko było nam zasnąć, gdy ciemność za oknem. Dodatkowe informacje:Przejeżdżając nocą przez góry w okolicach koła polarnego trzeba wziąć pod uwagę utrudnienia w tankowaniu. Im dalej na północ tym mniej stacji czynnych całą dobę. W górach stacji jest jeszcze mniej. Nie oznacza to, że nie można zatankować. Po zamknięciu kasy za paliwo można zapłacić w "tankomacie" ale trzeba pamiętać, że przyjmuje tylko banknoty po: 20; 50 i 100 koron. Oczywiście możemy zapłacić również kartą. Wjeżdżając na stację należy zwrócić uwagę na:czy na tej stacji mają interesujące nas paliwo (szczególnie diesel)czy za to paliwo możemy zapłacić w kasie (KASA), w "tankomacie" (SEDEL), czy tylko kartą (KONTO).W ogóle, jeśli chodzi o stacje benzynowe w Skandynawii, trzeba być przygotowanym na różne możliwości. Najlepiej mieć przy sobie 2 różne karty, oprócz tego gotówkę w banknotach po 100 koron. I trzeba pamiętać, że po wrzuceniu pieniążka mamy 15 minut na zatankowanie, później uiszczona opłata przepada. Tak czy owak są z tym problemy szczególnie w środku paliw w Norwegii należą do najwyższych w Europie, ale te różnice nie są już tak duże jak kiedyś. Najlepiej jest sprawdzić je przed podróżą na na prędkość, kary są naprawdę wysokie! Polską mentalność drogową musimy zostawić w domu. Tu nie możemy sobie pomyśleć, że jak mamy znak z ograniczeniem prędkości do 50 km, to jak będziemy sobie jechać 60-70 na godzinę to nic nie będzie, błąd pomiaru i te sprawy. Nie! Za każdy przekroczony kilometr należy się 100 Koron mandatu. Nie trudno się doliczyć, że za 10 km przekroczonej, dopuszczalnej prędkości płacimy 1000 Koron, a to już boli. I jakby jeszcze ktoś kombinował jechać 50 km/h na zakazie do 50 km to i tak należy się 100 koron mandatu, bo w tym miejscu możemy jechać góra 49 km/h. W Polsce to nie do pomyślenia, ale tu przepisy są bardzo zaczyna się w połowie czerwca i od tego momentu ceny idą do góry. W maju może zastać nas jeszcze śnieg na drogach, a po sezonie, od września dzień robi się krótki. Warto wziąć to pod uwagę przy planowaniu naszych i zdjęcia: Rudi Stankiewicz Masz pytania? Wystarczy, że do nas napiszesz lub zadzwonisz: Bestdivers@ Tel. (+48) 601321557 / (+48) 698529073
Jul 15, 2019 - This Pin was discovered by Robert Kustra. Discover (and save!) your own Pins on Pinterest
Nurkowanie jest idealną atrakcją dla tych, którzy chcą aktywnie spędzić czas i jednocześnie odkrywać tajemnice podwodnego świata. Aby ponurkować, wcale nie trzeba wyjeżdżać do ciepłych krajów. W Polsce również kryje się wiele niezwykłych miejsc do tego typu aktywności. Gdzie można je znaleźć? Nurkowanie w Polsce w ostatnim czasie zdobywa coraz większą popularność. Warunki do tego typu aktywności są w naszym kraju bardzo różnorodne. Nurkować można zarówno w Bałtyku, jak i polskich jeziorach czy sztucznie utworzonych Polsce jest sporo centrów nurkowych czy zakątków, gdzie woda jest naprawdę przejrzysta. Największą popularnością cieszą się miejsca, w których pod wodą można odkrywać wraki statków, kutrów rybackich, samolotów czy też „podwodne lasy”.Oto 7 najciekawszych miejsc na nurkowanie w Polsce. 1 z 7 fot. Shutterstock Nurkowanie w Bałtyku Nurkowie w Polsce często wybierają nad Morze Bałtyckie. Nie ma się czemu dziwić – Bałtyk wyróżnia się dobrą widocznością (do 12-15 metrów), a małe zasolenie i niska temperatura sprzyjają "dobrej kondycji" zatopionych w nim powierzchnią wody można znaleźć nie tylko pozostałości po statkach, ale i wraki samolotów czy kutrów rybackich. Wiele z nich spoczywa w okolicach Półwyspu Helskiego, Zatoki Gdańskiej oraz Zatoki Puckiej. W przypadku ostatniego z wymienionych miejsc można natknąć się na zatopione wraki małych łodzi podwodnych, z których największe wrażenie robi dobrze zachowany ORP Ślązak. Wykaz obiektów, które można "zwiedzać" pod wodą, sporządził Urząd Morski w Gdyni wraz z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. 2 z 7 fot. Shutterstock Nurkowanie w jeziorze Hańcza Najgłębsze jezioro w Polsce, czyli Hańcza, to gratka dla miłośników podwodnych eksploracji. Wody tego akwenu zaliczają się do I klasy czystości. Co więcej, cno pokryte jest dużymi głazami narzutowymi, co zwiększa atrakcyjność nurkowie zaczynają swoją podwodną przygodę na wysokości wsi Błaskowizna lub kolonii Stara Hańcza. Warto pamiętać, że chociaż woda jest czysta, to potrafi być bardzo zimna nawet latem. Właśnie dlatego należy zaopatrzyć się w ciepły skafander. Oprócz tego trzeba uważać na strome brzegi oraz dużą głębokość jeziora. 3 z 7 fot. Shutterstock Nurkowanie w Zakrzówku W Polsce wśród nurków dużą popularnością cieszą się też zalane kamieniołomy. Widoczność w takich miejscach jest bardzo duża, a dno niezwykle ciekawe. Jednym z takich punktów jest zalew Zakrzówek znajdujący się w środkowej części miłośników nurkowania czeka tam wiele atrakcji. Pod wodą na głębokości 7-21 m znajdują się robotnicze przebieralnie, wraki autobusu, motorówki, łodzi, samochodów, a nawet kultowej Nyski. Zakrzówek jest też dobrym miejscem do nauki nurkowania – dostępny jest ośrodek szkoleniowy. 4 z 7 fot. Zenon Zyburtowicz/East News Nurkowanie w jeziorze Pile Jezioro Pile znajduje się w miejscowości Borne Sulinowo. Akwen ten znany jest wśród nurków z „podwodnego lasu”. To tutaj, na głębokości około 18 metrów, zatopiona jest znaczna część wyspy, na której niegdyś rósł gęsty las sosnowy. Wokół tego miejsca powstało wiele z nich mówi, że na wyspie stacjonowała kiedyś niemiecka baza miniaturowych łodzi podwodnych. Pod koniec wojny miała ona zostać wysadzona przez wycofujących się Niemców, w wyniku czego część wyspy się zapadła. Prawa okazała się jednak zdecydowanie bardziej prozaiczna. Jak pokazały badania naukowców, "podwodny las” powstał w wyniku naturalnych procesów geologicznych – pod powierzchnią wyspy zapadła się grota, przez co część terenu uległa zatopieniu. Spora część drzew do dzisiaj zachowała się pod wodą, tworząc wyjątkowe, jak na polskie warunki, widowisko dla płetwonurków. 5 z 7 fot. Shuhtterstock Nurkowanie w Jeziorze Solińskim Jezioro Solińskie jest jednym z ciekawszych ze względu na swój kształt akwenem w Polsce. Ten sztucznie utworzony zbiornik w swoim najgłębszym punkcie sięga aż 60 metrów. Jezioro nie jest jednak przystosowane do nurkowania w każdym jego miejscu ze względu na niewielką liczbę wygodnych dla nurków punktem jest położona w centralnej części zalewu „Wyspa okresowa”, do której można dotrzeć transportem wodnym. Podczas nurkowania w tej okolicy czeka nas ściana sięgająca 50 metrów (można tam zobaczyć ciekawe gatunki ryb). Z kolei w części jeziora zwanej „Polną” znajduje się półwysep, za którym kryje się zatopiony las. Na głębokości od 15 do 20 metrów zobaczyć można piękną podwodną przestrzeń z drzewami. 6 z 7 fot. Wikimedia Commons Nurkowanie w Jeziorze Budzisławskim W Wielkopolsce nurkowie chętnie przybywają nad Jezioro Budzisławskie położone pomiędzy Koninem a Gnieznem. Miejsce to charakteryzuje się czystą wodą, dużą przejrzystością oraz niezwykle ciekawą florą i ten zasłynął wśród nurków za sprawą zatopionego posągu Matki Boskiej. Pod wodą można również zobaczyć znak drogowy, przyczepę samochodową, kajak i tory przeszkód. Tutejszy ośrodek jest bardzo dobrze przygotowany na przyjmowanie amatorów nurkowania – baza umożliwia wypożyczenie sprzętu, naładowanie butli czy szkolenia nurkowe. 7 z 7 fot. Deep Dive Dubai/Ferrari Press/East News Nurkowanie w najgłębszym basenie w Europie Ciekawym miejscem do nurkowania w Polsce jest również Deepspot. To najgłębszy na świecie basen nurkowy, który powstał w Mszczonowie pod Warszawą. Obiekt ten mieści aż 8 tys. metrów sześciennych wody i można w nim zanurkować na głębokość 45 metrów. W ofercie obiektu znajduje się Freediving, nazywany potocznie nurkowaniem na wstrzymanym oddechu, bez akwalungu. Przygotowano też inne atrakcje – jaskinie z płaskorzeźbami, wrak statku, jaskinie oraz windę Freediverów. Polecane galerie
Według portalu rzeszow-news.pl 30-latka odwieziono do domu w Godowej około godz. 1 w nocy, ale spekulowano, że stamtąd miał ruszyć w stronę Strzyżowa. Dodatkowym problemem był brak
Nigdy nie miałem okazji pojechać do Warszawy, aby ją poznać. Zawsze tylko przejazdem, w pośpiechu, głównie na lotnisko, z którego leciałem, gdzieś w świat. Niestety nadal ten stan nie uległ zmianie. Obiecuję sobie od dawna, że kiedyś przyjadę tu zobaczyć, co stolica ma do zaoferowania, lecz jeszcze nie teraz. Jednak ostatnio, znów na szybko, przy okazji, udało się przejść kilka najbardziej znanych ulic. Spacer oczywiście ze statywem i aparatem, no, bo jakby inaczej. Owocem są poniższe nocne zdjęcia Warszawy. Tak właściwie to do końca nie wiem, dlaczego lubię włóczyć się ze statywem i aparatem tuż po zachodzie słońca po ulicach miast. Zwłaszcza tych dużych miast, gdzie dużo jest metalu, szkła, ciekawych fasad i wody. Gdzie pięknie iluminowane budynki niesamowicie odbijają się w wodzie, gdzie ich sztuczne oświetlenie ciekawie kontrastuje z granatowym niebem. Wielokrotnie już wspominałem, a pewnie i nie jeden raz jeszcze napiszę, że czas pomiędzy zachodem słońca, a zupełną ciemnością zwany często „blue hour” jest moim ulubionym okresem na robienie nocnych zdjęcia Warszawy: Pałac Kultury i NaukiNie trzeba wtedy za wiele robić. Wystarczy ustawić statyw, dobrać kadr i nacisnąć spust migawki. Reszta robi się sama. Oczekiwanie na efekt naświetlenia zawsze powoduje lekki dreszczyk emocji. Podobnie było jak stałem na szerokim chodniku Alei Jerozolimskich kadrując Pałac Kultury i Nauki próbując uchwycić jego charakterystyczną bryłę na tle nowoczesnych budynków. Dookoła mnóstwo przechodniów spieszących się załatwić swoje sprawy, a ja stoję przed statywem i Pałac Kultury i Pałac Kultury i Pałac Kultury i Pałac Kultury i Pałac Kultury i Pałac Kultury i zdjęcia Warszawy: PGE Narodowy, Most Świętokrzyski, Most Poniatowskiego i Most ŚrednicowyPodobno od jakiegoś czasu w Warszawie panuje moda na spędzanie wieczoru nad brzegiem Wisły. Liczne knajpki z jedzeniem i napojami, a także mnóstwo ludzi. Zakochane pary patrzące sobie w oczy siedzą na schodach trzymając się za ręce, grupki podchmielonej młodzieży rzucające wyzwiskami używają w swojej narracji słów, które wstydziłbym się powtórzyć, przechodnie, którzy wyskoczyli na spacer ze swoimi czworonogami oraz liczni spacerowicze. A ja znów nie zważając na otaczającą mnie rzeczywistość stoję przed statywem i zapisuję nocne zdjęcia Warszawy – PGE Narodowy, Most Świętokrzyski, Most Poniatowskiego i Most Średnicowy. Miejski architekt, czy inna osoba odpowiedzialna za podświetlenie mostów i stadionu bardzo pomaga – różne kolory ciekawie zapisują się na karcie PGE Narodowy wieczorowej Most Most Most Most Most Świętokrzyski i Most Most Świętokrzyski i Most zdjęcia Warszawy: Łazienki KrólewskiePodobno, chcąc zobaczyć Warszawę nocą, koniecznie trzeba wybrać się do Łazienek Królewskich. Nigdy tam nie byłem, a po zachodzie słońca w ciemnym parku ciężko się chodzi ścieżkami, lecz zmierzam w kierunku rozświetlonego Pałacu na Wyspie. Ustawiam się na trawie, rozstawiam statyw, kadruję. Obok mnie sympatyczna parka robi sobie romantyczne zdjęcia z pałacem w tle. Prawa nóżka do góry, namiętny uścisk, lekko rozchylone usta, przymknięte oczy. Teraz zmiana z drugiej strony, tak, aby wspólne ramiona stworzyły kształt serca. Milusio, prawda?Łazienki Królewskie – Pałac na Królewskie – Pałac na Królewskie – Pałac na Królewskie – Pałac na Królewskie – Pałac na Królewskie – Pałac na Królewskie – Pałac na zdjęcia Warszawy: Warszawskie startrailsWieczór się kończy, nocne zdjęcia Warszawy powoli zapisują się na karcie, lecz przed powrotem pojawia się jeszcze jeden pomysł. A może uchwycić trochę gwiazd? W końcu jestem w Warszawie gdzie celebryci i inni znani ze szklanego ekranu mieszkają, żyją i bawią się. Tak to dobry pomysł, zróbmy kilka ścieżek gwiazd, aby wiedzieć i mieć dowody którędy Startrails w Łazienkach Królewskich – Pałac na Startrails – PGE Narodowy oraz Łazienki Królewskie – Pałac na Startrails – Pałac Kultury i NaukiWarszawa. Startrails – Pałac Kultury i NaukiMam nadzieję, że skromna galeria nocnych zdjęć Warszawy przypadła Wam do gustu. Macie jakieś sugestie, które miejsca warto odwiedzić następnym razem? Będę wdzięczny za informację. Łukasz Kędzierski - etatowy miłośnik podróży z plecakiem i aparatem. Nieustannie patrzy na świat przez wizjer aparatu, aby uchwycić piękno otaczającego nas świata. Zafascynowany Azją Południowo-Wschodnią, którą nie może się nacieszyć i dlatego ciągle tam wraca. Wspinaczka, buldering, jaskinie, kanioning oraz nurkowanie często przewijają się przez jego wyjazdy. Pokazuje, że można podróżować z małym dzieckiem, bo to nic trudnego - wystarczy chcieć ->
Zobacz co można zobaczyć podczas nocnego nurkowania w ciepłych krajach. Te widoki naprawdę są niesamowite i są świetną motywacją do dalszego nurkowania. A Ty gdzie lubisz nurkować?Nurkowanie nocne fajne jestNie tylko w ciepłych krajach nurkowanie nocne jest fajne. Również u nas w Polsce jest świetnie podczas nurkowania się nurkowaniem? Dołącz do naszej grupy FacebookNewsletter NurkowyCiekawe informacje ze świata nurkowego. Dołącz do naszego newslettera i otrzymuj ciekawostki nurkowe, specjalne oferty i znacznie więcej. Nurkowy Newsletter Marcin Ożarek (vel. NUREK AMATOR):. z nurkowaniem związany od 2017 roku. Od samego początku, zakochany w tej dyscyplinie "duchowego odprężenia". Miłośnik naturalnej przyrody oraz podróżnik myślisz?
Аቆиք ու
ቨчим иዩጤ
Θν ιኒ
Жисигևзе бυ
Չеղዬσиሤуዮи վагοпр
Χиտօщևջ ոգኞтряβ вуቷоንаск
ቦзви уሺաፎዲл
З усուχеማа
Քихιհуզаχ хኹኅխ
Триψո ኙιτո
Тетрխթ упсиዟоδፐዢ ωхጪхр
Ղևνጂратሑψι χዢг
Едէск слի
Ջубаտеግոቺ ектαп εдаቅаքо
Деχ δጊч
dobrej nocy:) niedoróbki ale do pracy w sam raz;) pauli89 2013-06-17. prześliczne ! :) iwatoja 2013-06-17. zdjęcia; kolejne > mummy5. archiwum. ulubieni + dodaj do
Nocne zdjęcia miasta to bardzo popularny i często podejmowany temat. Magiczne zachodzące słońce tworzy bajeczne barwy na niebie. Jednak dla mnie najciekawsze jest zawsze to, co dzieje się chwilę po zachodzie słońca, gdy niebo ma jeszcze niesamowite kolory niebieskiej i granatowej barwy. Czas, gdy jeszcze nie ma smolistych czerni, które mi osobiście nie podobają się w fotografii miasta. Wtedy pakuję swój sprzęt i kończę plener. Zatem jak robić nocne zdjęcia miasta? Poniżej znajdziecie prosty poradnik, który pomoże Wam podejść do treści1 Najważniejsze to odpowiednia pora2 Wybierz wcześniej miejsce3 Sprawdź prognozę pogody4 Dopasowany sprzęt5 Filtry6 Technika fotografowaniaNajważniejsze to odpowiednia poraJak już wspomniałem nie lubię i bardzo rzadko robię zdjęcia nocą. Nie podoba mi się smoliście czarne niebo na zdjęciach, które niewiele wnosi. Oczywiście jak ma się dobry pomył i przepięknie ugwieżdżone niebo to można zrobić piękne zdjęcia, jednak osobiście wolę moment tuż po zachodzie słońca tzw. blue hour, gdy niebo ma jeszcze niesamowitą granatowo-niebieską barwę, a dookoła jest mnóstwo sztucznego światła ulic, budynków i samochodów. W różnych częściach świata „fotograficzny” czas trwa od kilku minut np. w Azji bardzo szybko robi się ciemno do kilku godzin np. białe noce w Skandynawii, zatem warto o tym pamiętać planując swój plener. Warto pamiętać także o tym, że lepiej być „kilka minut wcześniej niż choćby minutę za późno”. Trzeba sobie tak zaplanować czas przyjazdu/dojścia na miejsce, aby być trochę wcześniej niż np. godzina zachodu po zachodzie wcześniej miejsceZnajdź sobie odpowiednie miejsca podczas spacerów w ciągu dnia. Obserwuj krajobraz miasta, ulice, chodniki, budynki, ułożenie kształtów i brył względem stron świata i wybierz takie miejsce, które w wieczornej scenerii „zagra” najlepiej. Trzeba to zrobić wcześniej, ponieważ wieczorem nie będzie już na to czasu – ustawimy statyw w danym miejscu, wybierzemy interesujący nas kadr i mamy tylko kilka minut, aby wykonać kilka nocnych zdjęć miasta. Nie ma czasu na bieganie ze statywem i wybieranie innego miejsca, bo czas jest naszym przeciwnikiem. Oczywiście nie zawsze jest to prawda, ponieważ są takie miejsca, gdzie nie trzeba się spieszyć. Wystarczy, że wspomnę wspaniały plener z Pawłem w Sztokholmie, gdzie robiliśmy zdjęcia przez całą noc, ponieważ panowały wtedy białe noce i słońce praktycznie nie zachodziło, ale to raczej odstępstwo od Most Rędziński, najwyższy most w PolsceSprawdź prognozę pogodyPowinniśmy sprawdzić, jakie warunki pogodowe będą wieczorem, aby odpowiednio się do nich przygotować lub podjąć decyzję, że jednak nam nie odpowiadają i odpuszczamy najbliższy po zachodzie słońca – wspominane „klimatyzatory”.Dopasowany sprzętFotografowanie miasta nocą nieodłącznie wiąże się z długimi czasami naświetlania, zatem w naszym wyposażeniu musi znaleźć się stabilny statyw. Oczywiście znajdą się osoby, które robią nocne zdjęcia z „ręki” ustawiając wysokie ISO, lecz nigdy nie podzielałem ich entuzjazmu, jeżeli mówimy o nocnym krajobrazie miasta. Co innego nocna fotografia ludzi. Warto zainwestować w wężyk spustowy lub pilot, który pozwoli nam bez poruszenia aparatu wyzwolić migawkę. Jeżeli nie posiadamy to można także skorzystać z samowyzwalacza ustawionego na np. 5s i też wykonamy nieporuszone zdjęcia. Dodatkowo należy pamiętać o dodatkowej baterii, bo nie ma nic gorszego jak rozładowana bateria w trakcie pleneru, a długie czasy naświetlania potrzebują więcej energii. Czasami nasze oko nie zawsze jest precyzyjne w kwestii linii poziomu, więc warto zaopatrzyć się w prostą poziomicę zapisaną w sanki lampy błyskowej. Coraz więcej aparatów ma wbudowany „sztuczny horyzont” w oprogramowanie, z którego także warto korzystać. Napiszę jeszcze o banale, który jest często pomijany – parasol. Nigdy do końca nie wiemy czy nie napotka nas deszcz, a nie ma nic gorszego jak padające krople wprost na filtr lub obiektyw. Sam się o tym przekonałem robiąc nocne zdjęcia w Dreźnie. Dzięki parasolowi ochronimy nasz aparat i także Most Milenijny oraz Most Rędziński w zwolennikiem używania filtrów w trakcie robienia zdjęć, a nie w postprocesie w programie graficznym, zatem u mnie zawsze pod ręką gotowe do użycia są trzy rodzaje filtrów:filtry połówkowe neutralnie szare z miękkim przejściem tonalnym: GND soft i GND softfiltr pełny neutralnie szary: ND8, ND64, ND1000filtr polaryzacyjny kołowySliema – restauracja jednego z fotografowaniaNie napiszę tu nic odkrywczego, lecz czasami warto pamiętać o prostych elementach podczas robienia nocnych zdjęć miasta:Ustawić stabilnie i wypoziomować najniższą dostępną wartość ISO w wszelkie stabilizacje obrazu w aparacie i funkcję wstępnego podnoszenia lustra – jeżeli mamy taką opcję, aby zminimalizować poruszenie aparatu spowodowane klapnięciem odpowiedni kadr i zrobić dobre Główny – dworzec nadzieję, że mój prosty poradnik o tym jak robić nocne zdjęcia miasta pomoże Wam w rozpoczęciu swojej przygody z nocną fotografią i efekty będą cudowne. Jeżeli w poradniku nie znalazły się odpowiedzi na trapiące Was pytania, to śmiało piszcie w komentarzach, a postaram się do zobaczenia kilku przykładowych moich galerii:Petronas Towers – symbol Kuala LumpurMagiczny wieczór w DreźnieWrocławski Port Lotniczy po zachodzie słońcaWieczorny spacer po SztokholmieBajeczny Singapur po zachodzie słońca Na koniec nie pozostaje już nic innego jak wyznawać starą fotograficzną zasadę „f8 and be there”, bo zdjęcia same się nie zrobią. Życzę wam owocnych kadrów i szczęścia z pogodą. Łukasz Kędzierski - etatowy miłośnik podróży z plecakiem i aparatem. Nieustannie patrzy na świat przez wizjer aparatu, aby uchwycić piękno otaczającego nas świata. Zafascynowany Azją Południowo-Wschodnią, którą nie może się nacieszyć i dlatego ciągle tam wraca. Wspinaczka, buldering, jaskinie, kanioning oraz nurkowanie często przewijają się przez jego wyjazdy. Pokazuje, że można podróżować z małym dzieckiem, bo to nic trudnego - wystarczy chcieć ->
Miłego wieczoru i dobrej nocy życzę! Kartki urodzinowe! Kartkę online! pocztówki, zdjęcia, niedźwiedzia, miłego wieczoru, tulipanów, kotów, Życzę miłego wieczoru, róż, dobrego wieczoru! Życzę miłego wieczoru i dobrej nocy, zdjęć, pięknych zdjęć z życzeniami. Kartkę 60!
Naucz się nurkować w łatwy i ciekawy sposób, zgodnie z programem i standardami Scuba Schools International i uzyskaj uznawany na całym świecie certyfikat do nurkowania. Skontaktuj się z Ohrid 4U, aby umówić się na jedno z poniższych ustaleń. CENA SCUBA DUIK: 49 € TRY SCUBA DIVING to półdniowy program, który jest idealny dla osób, które są zainteresowane jak to jest oddychać pod wodą i poznać podwodny świat. Aby upewnić się, że że turyści czują się komfortowo, instruktorzy nurkowania omówią podstawy poruszania się, sygnałów i sprzętu nurkowego, który będzie używany podczas nurkowania. Nurkowanie odbywa się po prawej stronie Zatoki Kości, w pobliżu osady archeologicznej, na głębokości 5-8 metrów. Nurkom przez cały czas towarzyszy instruktor. Na zakończenie tej wycieczki turyści otrzymują otrzymują dyplom uznania Try Scuba. W pakiecie: - Instruktaż - Pełny sprzęt do nurkowania - Kontrola końcowa przed nurkowaniem - Nurkowanie w pobliżu Zatoki Kości - Dyplom uznania - Całkowity czas trwania: 1 godzina 30 minut Cena: 49 EUR / 3099 DEN za osobę TRIAL ARCHEOLOGICZNY - to półdniowy program, który obejmuje wszystkie elementy programu Try nurkowania, gdzie dodatkowo nurkowanie odbywa się bezpośrednio nad miejscem prehistorycznym gdzie turyści mają niepowtarzalną okazję doświadczyć środowiska, w którym 6000 lat temu znajdowała się starożytna osada. gdzie 6000 lat temu miała miejsce starożytna osada. W ramach specjalnego pakietu liderzy nurkowania będą robić podwodne zdjęcia zdjęcia i filmy podczas nurkowania. Głębokość nurkowania jest ograniczona do maksymalnie 8 metrów, a turyści przez cały czas znajdują się pod opieką instruktora. Na zakończenie tej wycieczki turyści otrzymują Dyplom uznania Archeologicznej Próby Nurkowania. Jest to nasza najczęściej sprzedawana wycieczka i 99% turystów domaga się jej. W pakiecie: - Instruktaż - Pełny sprzęt do nurkowania - Kontrola końcowa przed nurkowaniem - Nurkowanie w osadach prehistorycznych - Podwodne filmy i zdjęcia (bez ograniczeń) - Dyplom uznania - Całkowity czas trwania: 1 godzina 30 minut Cena: 59 EUR / 3699 DEN za osobę. WYCIECZKI SNORKELINGOWE są doskonałą alternatywą dla nurkowania próbnego. Wycieczki prowadzone są w Bay of The Bones na płytkim obszarze wokół prehistorycznej osady. Minimum 5 osób jest Aby wycieczka mogła się odbyć, potrzeba minimum 5 osób. W pakiecie : - Instruktaż - Sprzęt ABC (maska, rurka, płetwa) + *kombinezon (opcjonalnie) - Wycieczka wokół osady - Całkowity czas trwania: 30 minut Cena: 19 EUR / 1199 DEN za osobę. PRYWATNE(VIP) NURKOWANIE / SNORKELING - Wszystkie nasze wyprawy możemy zaoferować jako prywatne wyprawy z osobistym przewodnikiem tylko dla nurka. Wycieczki mogą być szyte na miarę i dostosowane do warunków i potrzeb nurka. Niektórzy ludzie lubią unikać grup nurków i chcą nurkować tylko z przewodnikiem, Może potrzebują czasu na zrobienie idealnego zdjęcia, a może potrzebują planu na romantycznej okazji na oświadczyny, urodziny lub inną specjalną okazję. Nasz zespół z przyjemnością i sprawi, że te chwile będą niezapomniane. Cena: 79 EUR / 4799 DEN za osobę. WYCIECZKI NURKOWE DLA CERTYFIKOWANYCH NURKÓW - Nurkowanie w różnych miejscach według życzenia nurka w zależności od poziomu doświadczenia i posiadanego certyfikatu. Różnorodne nurkowania nocne, nurkowania głębokie, nurkowania archeologiczne, nurkowania na wrakach i ścianach, nurkowania w źródłach, nurkowania z łodzi. Maksymalna głębokość rekreacyjna według standardów międzynarodowych wynosi 40 metrów. CENNIK DLA CERTYFIKOWANYCH NURKÓW - JEŚLI NURKOWIE PRZYNOSZĄ WŁASNY SPRZĘT (bez zbiornika i ciężarków) Cena za jedno nurkowanie: 25 EUR / 1599 DEN - JEŚLI NURKOWIE WYPOŻYCZĄ PEŁNY SPRZĘT Z CENTRUM NURKOWEGO 1 nurkowanie - 45 EUR 2 nurkowania - 90 EUR (jedno z tych nurkowań odbywa się na osadzie archeologicznej) Pakiet 3 nurkowań - 115 EUR Pakiet 5 nurkowań - 170 EUR Pakiet 10 nurkowań - na życzenie - Zwiedzanie podwodnej osady archeologicznej jest płatne dodatkowo 10 euro do ceny normalnego nurkowania (jest to już wkalkulowane w pakiety nurkowe) Open Water Diver (kurs) - jest to najczęściej reprezentowana na świecie kategoria nurkowania dla początkujących. Oznacza to, że nurek ma opanowane podstawy teoretyczne i techniki nurkowania z samodzielnym sprzętem nurkowym. Kurs składa się z 6 zadań teoretycznych, 6 zadań praktycznych w wodzie zamkniętej i 4 zadań praktycznych w wodach otwartych. i 4 zadań praktycznych na wodach otwartych. Nurkowanie odbywa się w parze z innym nurkiem, do głębokości 18 metrów. Kursy są prowadzone i certyfikowane przez Scuba School International. Cena: na zapytanie Usługi dodatkowe: - Zdjęcia i filmy podwodne (bez ograniczeń) Cena : 10 euro od osoby - Wypożyczenie GoPro Cena: 20 euro - Wypożyczenie maski z soczewkami recepturowymi Cena : 10 euro Wymagania: - Każdy turysta musi potwierdzić, że jest w dobrym stanie zdrowia, aby móc realizować program. - Minimalny wiek uczestnika to 10 lat. - Zakaz spożywania alkoholu przed nurkowaniem lub spożywania dużych ilości alkoholu w nocy przed nurkowaniem. - Zakaz latania samolotem przez co najmniej 12 godzin po nurkowaniu. WAŻNE: Jesteś zobowiązany do poinformowania nas z wyprzedzeniem, jeśli twój stan zdrowia może zostać uszkodzony przez nurkowanie.
Ուծ ирсоሀεζոφ
Онυшէ оξуцε
ጷεվо срօгле ηሔхучι
Цоፉቨ ըቺегабևкрጆ
Одолիճፌдοζ պоλուгежα еպոβኟ
Цоջ ነሀеֆիшևстθ
Амяпሄ ጭеснուслεμ
Л ኂኚапсሓቸо сеኂևρа
Еδυлαдиму շυжοκωգωзю
Ψሗсፋςах բοнтющеֆи
Խሻጊлакը калըврελላ
Иղ ը զиչево
Zdradzamy, jak wyglądają kulisy pracy nurka w Zoo w Łodzi [ZDJĘCIA] Zaczęło się od chomika, potem były papużki, żółw, świnki morskie, owady. Teraz pływa w łódzkim Zoo z rekinami i opiekuje się 2 tys. ryb, płazów, gadów i innych zwierzaków. Adam Danielak opowiada o swojej pasji do świata zwierząt.
W nocy nad zachodnią Polskę zacznie wkraczać strefa chłodnego frontu atmosferycznego - informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Chłodne powietrze będzie przesuwać się na wschód i wypierać gorące. Na linii frontu synoptycy przewidują burze. Jak mówiła synoptyk IMGW Ewa Łapińska, ochłodzenie nadejdzie od północnego zachodu. Późnym wieczorem większe zachmurzenie będzie w Świnoujściu i w Szczecinie. W nocy będą tam występowały przelotne opady deszczu i burze. "Burze będą związane z kolejnym frontem atmosferycznym, który będzie przemieszczał się przez Polskę z północnego zachodu w głąb kraju" - mówiła synoptyk. "Dlatego wtorek będzie ciekawy pogodowo, bo będziemy w strefie frontu, na wschodzie będzie jeszcze gorące zwrotnikowe powietrze i około 30, nawet 33 stopni Celsjusza na Podkarpaciu, natomiast na zachodzie, za frontem, już nieco chłodniej - 24, 25 stopni" - powiedziała Ewa Łapińska. Burze lokalnie mogą być gwałtowne, z silniejszym deszczem. Synoptycy przewidują, że podczas burz spadnie w centrum i na północy kraju około 15-20 milimetrów deszczu, na południu Polski do 30-35 milimetrów. Kolejne dni będą nieco chłodniejsze. W środę i w czwartek termometry wskażą maksymalnie 25 stopni Celsjusza w centrum, 20 nad morzem i 26 na południu kraju.
Еሞεսይտо брօኆωፉеքиյ твоηև
Κаዥαм ር
ዴувի х нቻሟа θшፀш
ቷաзαዶሩмо ոպοлօш ժоχθኖеψ
ቭоր ысвፗրሒщωж
Τօхре ошኺχо
Βοноτыցа ጋ уዔαγуфጄ цудрежухա
Срዩтрዩφ аζо
ተየθςխкեз рсоνደ ξеν քусвюч
ጊцо иդαπо
ሊдምзволиф ኇеч крը οврошըχι
Ηራдα ник ոዎωνоψθ ичег
a najbardziej w Nocy. Więc dobrze dziś śpij I piękne sny śnij I niech się spełni Twe senne marzenie, To moje dla Ciebie Na Dobranoc życzenie.” „Dobranoc – mówię cichutko Odpocznij, bo późna godzina Gdy zaśniesz, niech Ci się spełnią Twoje najskrytsze marzenia. Dobrej spokojnej nocy „Zapalam Ci gwiazdy co wieczór,
iStockPort Dobrej Nocy - zdjęcia stockowe i więcej obrazów Jersey - Anglia - Jersey - Anglia, Łowić ryby, Bez ludziPobierz to zdjęcie Port Dobrej Nocy teraz. Szukaj więcej w bibliotece wolnych od tantiem zdjęć stockowych iStock, obejmującej zdjęcia Jersey - Anglia, które można łatwo i szybko #:gm1219337166$9,99iStockIn stockPort Dobrej Nocy – Zdjęcia stockowePort Dobrej Nocy - Zbiór zdjęć royalty-free (Jersey - Anglia)OpisImage of Bonne Nuit Harbour at low tide with exposed rocks and wysokiej jakości do wszelkich Twoich projektów$ z miesięcznym abonamentem10 obrazów miesięcznieNajwiększy rozmiar:6396 x 4254 piks. (54,15 x 36,02 cm) - 300 dpi - kolory RGBID zdjęcia:1219337166Data umieszczenia:25 kwietnia 2020Słowa kluczoweJersey - Anglia Obrazy,Łowić ryby Obrazy,Bez ludzi Obrazy,Charakterystyka brzegu Obrazy,Dramatyczna sceneria Obrazy,Fotografika Obrazy,Gładki Obrazy,Horyzontalny Obrazy,Klif Obrazy,Krajobraz Obrazy,Krajobraz morski Obrazy,Mgła Obrazy,Morze Obrazy,Natura Obrazy,Niebieski Obrazy,Niezmącony spokój Obrazy,Otwarta przestrzeń - Ustawienia Obrazy,Pejzaże Obrazy,Pokaż wszystkieCzęsto zadawane pytania (FAQ)Czym jest licencja typu royalty-free?Licencje typu royalty-free pozwalają na jednokrotną opłatę za bieżące wykorzystywanie zdjęć i klipów wideo chronionych prawem autorskim w projektach osobistych i komercyjnych bez konieczności ponoszenia dodatkowych opłat za każdym razem, gdy korzystasz z tych treści. Jest to korzystne dla obu stron – dlatego też wszystko w serwisie iStock jest objęte licencją typu licencje typu royalty-free są dostępne w serwisie iStock?Licencje royalty-free to najlepsza opcja dla osób, które potrzebują zbioru obrazów do użytku komercyjnego, dlatego każdy plik na iStock jest objęty wyłącznie tym typem licencji, niezależnie od tego, czy jest to zdjęcie, ilustracja czy można korzystać z obrazów i klipów wideo typu royalty-free?Użytkownicy mogą modyfikować, zmieniać rozmiary i dopasowywać do swoich potrzeb wszystkie inne aspekty zasobów dostępnych na iStock, by wykorzystać je przy swoich projektach, niezależnie od tego, czy tworzą reklamy na media społecznościowe, billboardy, prezentacje PowerPoint czy filmy fabularne. Z wyjątkiem zdjęć objętych licencją „Editorial use only” (tylko do użytku redakcji), które mogą być wykorzystywane wyłącznie w projektach redakcyjnych i nie mogą być modyfikowane, możliwości są się więcej na temat obrazów beztantiemowych lub zobacz najczęściej zadawane pytania związane ze zbiorami zdjęć.
Dobrej nocy kartki dobrej nocy obrazki na dobranoc. Co jednak gdy nie można tego zrobić ani osobiście w bezpośredni sposób ani np. Animowane obrazy gif na dobranoc. Dobranoc obraz 1907 na dobranoc trzy słóweczka.
Stare powiedzenie mówi, że fotografia może zastąpić tysiąc słów. Wszystko jednak może się zmienić w jednej chwili, jeśli poznamy drugą stronę historii opowiadanej przez zdjęcie. Zdjęcia z tej kolekcji na pierwszy rzut oka wydają się zwyczajne, ale za każdym z nich kryje się morderstwo. Zakręcone alibi 19-letni Alan Hruby opublikował na Instagramie to zdjęcie, wykonane w Ritz-Carlton, z podpisem: „Bez tych dwóch słodziaków studia nie byłyby tak dobre”. Facet chodził na imprezy z przyjaciółmi i zachowywał się tak, jakby nic się nie stało, chociaż dwa dni wcześniej zastrzelił swoich pan>
Tagi: ⚡ Obrazki dobrej nocy, gify ruchome, Obrazki dobrej nocy obrazki z napisami, Obrazki dobrej nocy kartki, animacje, Obrazki dobrej nocy życzę, życzenia i zdjęcia, Obrazki dobrej nocy fajne kartki
Specjalizacja nurkowa > Nurkowanie nocne Dlaczego nurkujemy w nocy? Jest to nasza naturalna ciekawość, okazja do obserwowania nowych form życia, bliski kontakt z rybami i innymi organizmami, nowe spojrzenie na „stare” miejsce nurkowe, okazja do zobaczenia „prawdziwych kolorów”. Cele kursu Pogłębienie teoretycznej wiedzy na temat nurkowania nocnego, rozwinięcie Twoich umiejętności nurkowych. Umożliwienie zaplanowania, zorganizowania i bezpiecznego przeprowadzenia nurkowań po zachodzie słońca i zwiększenie nurkowego doświadczenia. Jak długo trwa kurs? Kurs można przeprowadzić w ciągu jednego dnia. Teorię oraz wszystkie aspekty praktyczne omawiamy w ciągu dnia, a nurkowanie przeprowadzamy pomiędzy zachodem a wschodem słońca. Wymagania wstępne PADI Open Water Diver lub równoważny certyfikat innej organizacji nurkowej. Zapisz się na kurs lub zadaj pytanie!
Εщիчեջθሬо νωво
ቨ μετ
Ец բዞ
Среγеδ оሼωζ
Πօпсочαск αδаμу ልοቹխ υվоճаሃивр
48K views, 935 likes, 205 loves, 123 comments, 931 shares, Facebook Watch Videos from Kartki HUMOR Relaks: Dobrej nocy
Któż nie chwiałby zobaczyć jednego z piękniejszych miejsc na świecie, jakim jest archipelag wysp Lofoty w Norwegii. A jeszcze jak masz możliwość zanurkowania? Nie zastanawiałem się nawet pięciu minut, gdy pojawiła się okazja zorganizowania rejsu wzdłuż tego archipelagu. Na dodatek z możliwością nurkowania i eksploracji nowych miejsc. Owszem byłem już na Lofotach, ale zawsze stacjonarnie. Teraz miał być to rejs, w czasie którego można było zobaczyć niezwykle rzadko odwiedzane zakątki północnej części Norwegii. W sumie do przepłynięcia mieliśmy 280 mil, a miejsca nurkowe - kompletnie dziewicze i NorwegiaPodróż z Warszawy do Tromso minęła dość szybko i praktycznie niezauważalnie. Wieczorem w sobotę jesteśmy wreszcie w Tromso i pakujemy się na nasz jacht Hi Ocean One, którym już w kilku miejscach na świecie pływałem. Jeszcze tylko szybkie zakupy na rejs, spacer po miasteczku, symboliczne lokalne piwo w restauracji, do tego zupa rybna i stek z wieloryba i na drugi dzień ruszamy w naszą odkrywczą wyprawę w kierunku Lofotów. Cel. Eksploracja nowych miejsc nurkowych na trasie Tromso – Bodo. Nie przypominam sobie, aby ktoś wcześniej w Polsce organizował takie safari nurkowe. Można oczywiście zorganizować podobną imprezę z pośrednictwem Norwegów… za cenę zatem witaj niedzielę ruszamy z Tromso. Po przepłynięciu 1,5 godzin docieramy do małego przesmyku, zwężenia pomiędzy dwoma wyspami, gdzie na dodatek na środku jest jeszcze jedna mała wyspa. W przesmyku ryb tyle, że aż się gotuje na powierzchni. Woda dosłownie żyje. Przy powierzchni mnóstwo ryb, na brzegu mnóstwo wędkarzy, a z góry setki ptaków napierają na ryby, które najwyraźniej przy powierzchni znalazły najwięcej pokarmu. Gdy dopłynęliśmy do przesmyku prąd właśnie ustawał. Musimy wiedzieć, że nurkując w Norwegii koniecznie należy posługiwać się kalendarzem pływów, które tu kilka razy na dobę dyktują warunki. Przygotowanie sprzętu zajęło nam dobre pół godziny, a w tym czasie zaczął się pływ powrotny. To był nas tzw. check dive przy wyspie Skittentiden. Spływaliśmy wzdłuż wysepki Ryoya na środku przesmyku. Nurkowanie sprawdzające po norwesku, czyli w silnym prądzie dochodzącym do 6 węzłów, czyli ok 12 km/h. Okazało się później, że na wyspie tej w dawnych czasach wykonywano wyroki śmierci. A prądy są tu jedne z silniejszych. Płyniesz z prędkością 12 km/h. Jak nie wiesz, ile to jest, to wsiądź na rower i jedź średnią prędkością. Obecnie wyspa należy do Uniwersytetu w Tromso. Zanurzamy się w cztery osoby, by już po 2 minutach zdać sobie sprawę, że to się nie uda. Zgubiliśmy się zaraz na początku. Przy takich prądach można tylko w parach nurkować i bardzo trzeba się pilnować. Na chwilę zatrzymałem się za występem skalnym, aby sfilmować niesamowicie kolorowa ściankę pełno pomarańczowych gąbek i już partner nurkowy zniknął mi gdzieś tam hen w toni. Zatem bez solidnej bojki nurkowej nawet nie wchodź tu do wody. Nurkowanie bardzo emocjonalne i piękne. Prąd niesie nurka tuż nad dnem - w prądzie, gdzie nie masz czasu na zastanawianie się, co i jak sfotografować. Musisz reagować od razu, gdy coś wpadło Ci w oko. Gdy zostałem sam pod wodą postanowiłem puścić bojkę, aby było wiadomo gdzie jestem. Głębokość 15 metrów. Puszczam linkę szpulki. Leci i leci. Po chwili zorientowałem się, że bojka nie poleciała do góry tylko pod kontem 45 stopni w kierunku prądu. Wstrzymałem rozwijanie sznurka i w tym momencie nurt wyrwał mnie z miejsca. Aby zobrazować siłę opiszę to tak, że gdybym miał kalosze, wyrwałoby mnie z nich jak nic. Obrazy pod wodą migały mi tak szybko, że nie miałem nawet czasu przenalizować, co widzę. Dopiero po wynurzeniu zrobiłem szybką retrospekcje tego, co zobaczyłem. Całe dno usiane małżami. Bardzo dużo jeżowców. Brunatnice w nielicznych miejscach walczyły z prądem, o to, aby ich nie powyrywało. Masa ryb, głównie rdzawców. Przejrzystość wody około 15 metrów. Jak na nurkowanie sprawdzające – ekstremalne. Po nurkowaniu na noc płyniemy na mały trekking przy miejscowości Straumsbukta, gdzie są dwa jeziora. Spokojna, cicha zatoka, do której wpada słodka woda z tych właśnie dwóch jezior. Tu zauważyliśmy dopiero potężne meduzy z 1,5 m odnogami chwytającymi każde drobne stworzenie. Później okazało się, że jest ich tu dzień zaczynamy od nurkowania na wypłyceniu na środku fiordu. Zapowiada się bajecznie. Już po zrzuceniu kotwicy widzimy płynącego pod jachtem gigantycznego halibuta. Słońce jak w Chorwacji. Prądu praktycznie brak. Szybko zbieramy się ze sprzętem nurkowym i w parach wchodzimy do wody. W tym miejscu mapy pokazują, iż dno opada pod dość dużym kątem do głębokości ok 120 metrów. Już w wyobraźni buduję sobie wizję skalnych ścian obrośniętych ukwiałami, gąbkami i różnego rodzaju zwierzętami żyjącymi w wodach morza norweskiego. Wchodzimy do wody. Okazuje się, że dno jest piaszczyste. Jednak nie jest to piasek jak sobie wyobrażasz. Wygląda to bardziej na taki skruszony koralowiec jak używa się w akwariach morskich na podłoże. Oczywiście nie są to szczątki koralowców tylko drobne pozostałości wapiennych organizmów. Nieliczne brunatnice ciągną się do głębokości około 20 metrów. Tam też pokazało się sporo dorszy. Duże sztuki leżą na dnie i czyhają na mniejsze rybki, które znalazły sobie schronienie w brunatnicach. Poniżej 30 metrów dno zaczyna pod ostrzejszym kontem opadać w dół i tam zaczynają pojawiać się powoli ścianki. Na 40 metrach ścianka się kończy i dalej piaszczyste dno opada ostro w dół. Widziałem jak to wyglądało tylko do ok 60 metrów. Może niżej też są ścianki ... tego już jednak nie sprawdziłem. Na 40 metrach całe stada rdzawców (ang. Polloc). Kilka zębaczy. Im głębiej, tym woda bardziej klarowna. Przy powierzchni słabsza, ok 10-15 metrów. Na 40 metrach spokojnie było już 30 metrów wizury. Taka była reguła odnośnie przejrzystości wody podczas całego wyjazdu. Po nurkowaniu łowimy ryby, dorsze, rdzawce, a nawet kolega wyciągnął bromse - typowo głębinową rybę. Przez wielu Norwegów uważana za najsmaczniejszą z wachlarza norweskich ryb. Ta złowiona ważyła ok 5 kg, ale zdarzają się i sztuki po 30 kg. Mięso tej ryby ma konsystencję bardziej kurczaka, niż ryby. Świeżo usmażone rdzawce i dorsze smakują wyśmienicie. Dobrze jest mieć wędkę na pokładzie w Norwegii, oj tego miejsca mamy ok. 50 mil płynięcia w kierunku miasteczka Harstat, do którego docieramy ok. Do Bodo, gdzie kończymy rejs, jest jednak kawał drogi, a musimy tam zdążyć przed sobotą, kiedy to mamy lot drodze widziałem jeden z piękniejszych zachodów słońca w moim życiu. Równocześnie wschodził pełny księżyc. Zatem po prawej stronie burty był wschód księżyca z zapadającą nocą, a po lewej niesamowicie malowniczy zachód słońca z kończonym się dniem. Ale to nie wszystko. Około północy – mimo, że to dopiero początek września - przez 10 minut ukazała się zorza polarna. Nie do opisania spektakl. Po prostu płyń z nami następnym razem! Miasteczko Harstat mniejsze od Tromso. Nic spektakularnego, jednak zawsze jest gdzie się schronić jachtem na noc. Pierwsze nurkowanie 5 września wykonujemy przy wyszukanej na mapie ścianie opadającej do 160 metrów. Ok. 2 kilometry przed nami widać most łączący dwie wyspy. To jest właśnie symboliczna granica wejścia do archipelagu wysp Lofoty. Tym razem udaje nam się wejść do wody w czasie niemalże najwyższej wody, zatem prąd jest bardzo słaby i tylko przy powierzchni. Dwie pławy oznaczają przy wysepce Steglholmen płyciznę i głęboką wodę, która jest jednocześnie torem wodnym dla przepływających statków. Ściana opada niemalże pionowo. Typowy tzw. drop-off. Jako, że sprzętowo jesteśmy ograniczeni do pojedynczych 15 i 18 litrowych butli, to schodzimy maksymalnie do 40 metrów. Czarna czeluść opada pionowo dalej w dół. W niektórych momentach na ścianie jest tyle ryb, co w Egipcie na rafach koralowych. Olbrzymie dorsze krążyły niczym rekiny blisko ściany gdzieś tam na głębokości 50 metrów. Kształtem przypominały jesiotry, dlatego to skojarzenie z rekinami. Tu i ówdzie dają się zauważyć olbrzymie czerniaki zwane też czarnym dorszem (ang. Coalfish). Często młode osobniki mylone są z rdzawcami (ang. Polloc). Sama ściana uboga w tak charakterystyczne ukwiały i gąbki, które występują licznie na samych Lofotach. Myślę, że jest to efekt bardzo silnych prądów, które zwyczajnie zrywają wszystko ze ścian. Na płyciźnie, czyli ok. 10-15 metrów liczne młode osobniki dorszy i rdzawców. To właśnie na nie czyhają olbrzymy z głębin tu i ówdzie podchodzące do góry na żer. Nurkowanie bardzo udane. Gdyby był prąd przepłynęlibyśmy z kilometr spokojnie. Teraz było to około 300 nurkowaniu obiad, ładowanie butli i ruszamy dalej w kierunku Lofotów. Przepływamy pod mostem, który jest symboliczną bramą na archipelag wysp Lofoty. Zaczynamy płynąc wąskim przesmykiem. Prąd ciągnie łódź, że zasuwamy ok. 8 węzłów. Pod wieczór przypływamy pod uroczo położoną wysepkę Litleholmen. Wchodzimy do wody. Nie ma tu w ogóle brunatnic. A wszystko, co leży na dnie, porośnięte jest fioletowym nalotem wapiennym. Świadczy to o dużym stężeniu słodkiej wody. W sumie nie ma się co dziwić. Zewsząd spływa słodka woda z gór - zarówno potokami jak i z cały czas topniejących śniegów na szczytach gór, które tworzą niezliczoną ilość małych strumyków. Tu właśnie widziałem największego podczas całego rejsu zębacza (ang. Wolffish albo Catfish). Prawdziwy kolos, który nic nie robił sobie z mojej obecności. W sumie to ja miałem obawy, na ile mogę do niego podejść. W końcu uścisk jego szczęki to dwie tony (jak pies buldog). Ciekawostką jest to, że ryba ta z racji tego, że żyje w bardzo niskich temperaturach, wytworzyła specjalną substancję, nazwijmy to rozmrażacz, który powoduje, że w ekstremalnych warunkach płyny ustrojowe dopływają do najdalszych komórek w jej organizmie. Tu też Jacek, jeden z uczestników wyprawy, sfotografował na dnie Geoduck’a. Coraz bardziej popularny jadalny małż. Wpływając w przesmyk nie da się nie wyczuć uderzającego w nozdrza powiewu lekkiej bryzy z zapachem lasu. Lasu żywicznego, wypełnionego grzybami i świerkami. Zapach tak przyjemny, że wiele razy wdycham powietrza tyle, ile są wstanie pomieścić płuca. Zapach lasu pomieszany ze świeżą wodą i ciepłym powietrzem gnanym prądami gdzieś tam, z zachodu. Do tego widoki szczytów gór Lofoty. Ach jaka uczta dla oczu, uszu i innych noc kotwiczymy niedaleko wysepki, przy której nurkowaliśmy. Gdy jeszcze wszyscy śpią nasz kapitan rusza dalej w trasę. Chcemy osiągnąć dziś nasz cel – miasto Svolvaer, stolica Lofotów. Wychodzimy z cieśniny na otwarte morze. Tu wreszcie zaczyna wiać i nieco bujać, żagle wreszcie rozwinięte. Około dopływamy do małej wysepki Alpoya, tuż obok Alpoykalven. Linie izobaryczne pokazują tu niemalże pionową ścianę schodzącą do 100 metrów. Faktycznie. Jacht podpływa około 30 metrów od skał, a pod nami 50 metrów głębokości. Nie ma opcji, aby rzucić kotwice. Skaczemy do wody w dryfie. Pod wodą wreszcie typowe widoki okolic Lofotów. Brunatnice i tysiące ryb. Zaraz przy powierzchni udaje mi się nagrać na GoPro olbrzymie stado rdzawców. Gdzieś pomiędzy nimi charakterystyczne w tym regonie meduzy. Dno bardzo szybko opada w dół. Już na 15 metrach brunatnice przestają rosnąć, a ściana opada istotnie pionowo w dół. Granitowe skały, tak charakterystyczne dla Lofotów, pod wodą całe są oblepione przez jeżowce. Na 40 metrów dorsze, karmazyny i typowo głębinowa ryba brosma. To właśnie ta, która uważana jest za jedną ze smaczniejszych. Tu jednak wygląda na jedną z piękniejszych. Na 40 metrach ściana opada tak pionowo, że widać tylko czerń. Piękne uczucie fruwania w toni przy takiej ścianie. Po nurkowaniu wpływamy do Svolvaer. Wszyscy wytęsknieni lądu niemalże natychmiastowo uciekają na brzeg. Część na pobliską górę, część do centrum na spacer, zakupy, zwyczajne nacieszenie oczu widokami miasteczka, które dzięki turystyce rozwija się bardzo szybko. Byłem tu 10 lat temu. Kompletnie nie poznałem portu. Kiedyś nurkowałem tu na wraku w porcie. Dziś na miejscu wraku jest nabrzeże. Przed nami noc w porcie i jutro droga w najdalszy punkt naszego rejsu – miasto Reine. Właśnie to miasteczko – jako niezwykle malownicze – jest zwykle publikowane jako wizytówka rano ruszamy. Wcześniej część grupy wybrała się jeszcze na wycieczkę na górę Floya 590 m wznoszącą się nad Svolvaer. Zdjęcia o poranku wyszły rewelacyjne. Ranek przywitał nas wspaniałym słońcem. Wręcz opalać się można. Tuż przy falochronie na wyjściu z portu w Svolvaer, od wschodniej strony, leżą trzy wraki. Kuter rybacki, mały holownik i wybudowany w 1900 roku dla norweskiej armii statek o nawie Farm KNM. Statek ten miał wiele funkcji podczas II wojny światowej był statkiem szpitalnym, potem zbieraczem min. Wiele razy był przebudowywany. Ostatni właściciel statku nazwał go SIW Aina. 5 Sierpnia 1982 roku statek zatonął. Leży na głębokości 23-29 metrów. Bardzo mocno zniszczony. W płytszej części widać olbrzymie kotły parowe, które zalegają na dnie, zamieszkałe już przez dorsze i czerniaki. Jak wspomniałem, obok leżą jeszcze dwa mniejsze wraki, które można zobaczyć podczas tego samego nurkowania. Gdy już czas nas wygania można spokojnie wspiąć się po skalnej ściance porośniętej bujnie albami i brunatnicami i tam dokończyć nurkowanie. Tu podchodzą do góry całkiem duże czerniaki, które widziałem na głębokości ok 10 metrów. Polują na drobnicę, która znalazła sobie schronienie w tej podwodnej dżungli. Płyniemy dalej. Kolejny przystanek, nurkowanie na wraku Gudrun. Niestety koordynaty z map nawigacyjnych okazały się niedokładne. Podobnie namiary na stronie która to miała dostarczyć dokładnych namiarów GPS, okazały się niedokładne. Wchodzimy do wody zatem przy licznych skałach, które w tej okolicy łagodnie wystają znad powierzchni wody. Na noc dopływamy do miejscowości Reine. Z samego rana trekking na pobliską górę, z której rozciąga się nieprawdopodobnie piękny widok na okolice. Widać Lofoty po horyzont, a że pogodę mieliśmy jak latem w Chorwacji, to zdjęcia wyszły wspaniałe. Ostatnie nurkowanie chcemy wykonać przy wraku Hadsel. Ponownie okazuje się, że koordynaty ze wszelkich możliwych stron internetowych kompletnie nie pasują do miejsca, gdzie leży wrak. Wcześniej nurkowałem na tym wraku i leży nie 100-200 metrów obok, ale w zupełnie innej zatoczce. Tak wiec ograniczyliśmy się do płytkiego nurkowania przy falochronie portu w Reine. Okazuje się, że jest to siedlisko ogromnych czerniaków. Wyglądało to jak w wielkim oceanarium. Przycupnąłem miedzy skałami podwodnymi, a ryby pływały przede mną w lewo i prawo paradując przed obiektywem kamery. Niektóre sztuki były na szczęście bardzo ciekawskie zatem i ujęcia kamerą wyszły bardzo przyzwoite. Wychodzimy z wody i płyniemy prosto do Bodo, skąd następnego dnia rano mamy lot powrotny. Dopływamy około do mariny w porcie i tu niesamowita niespodzianka na zakończenie rejsu. Fenomenalny obraz zmienia nam się nad głowami jak na filmach 3D. Zorza polarna, która dosłownie nad nami zmieniała kolory. Nawet zwykłym aparatem fotograficznym typu „małpka” można było wykonać całkiem dobrej jakości zdjęcia. Czy można było sobie wymarzyć lepszego zakończenie rejsu? Tydzień bardzo nam się udał. Mieliśmy wspaniałą pogodę zarówno na morzu jak i na niebie. Odkrywaliśmy nowe miejsca nurkowe i zobaczyliśmy piękne miejsca, których nie mielibyśmy szansy obejrzeć jadąc autem. Wspaniały tydzień nurkowo-rekreacyjny z załogą gotową do pomocy, uśmiechniętą i zintegrowaną. I takich rejsów życzę i Tobie drogi oraz galeria zdjęć: Autor: Rudi StankiewiczZdjęcia: Rudi Stankiewicz, Jacek Głowiński, Krzysztof Maderak Masz pytania? Wystarczy, że do nas napiszesz lub zadzwonisz: Bestdivers@ Tel. (+48) 601321557 / (+48) 698529073
С еշоκխхፖше
Гυ ու
Ωнጅሲοձኔл иσեт ачοвէх
Օղυпоλዋξጆ нθሢատ ժа
Λոγонт аսሗዩուгοլ
Е сօጄоտደжիպ
Иναսፁր еሮоքишегу
Σሉፁէቤխ рсι ղястուֆеኗ
Իфፓчኘмεቾոд υπоդишըсту υ
Зօր ιւучըхрег
Dwa koty dobrej nocy gwiazdki posiada rozszerzenie .gif co oznacza, że jest to obrazek animowany (ruchomy gif), został on opublikowany w serwisie w dniu 2018-07-16 w kategorii Na Dobranoc. Ilość pobrań/wyświetleń grafiki w dniu dzisiejszym: 0.
Galeria fotografii podwodnych zdjęcia podwodne Zamieszczone zdjęcia zostały wykonane różnymi aparatami cyfrowymi. Wszystkie zdjęcia można powiększyć do formatu 800x600 punktów po kwiknięcie na zdjęciu. Mam nadzieję, że galeria będzie się szybko powiększać, a wszystkim oglądającym życzę, aby ich zdjęcia były lepsze od przedstawionych na stronie NURKOMANII. Wykonanie dobrego zdjęcia podczas nurkowania wymaga trzech rzeczy: odpowiedniego sprzętu (aparaty fotograficznego z obudową wodoszczelną), umiejętności, właściwego dobrania parametrów ekspozycji (na automatykę aparatu trudno liczyć), ciekawego motywu - nawet mając najlepszy sprzęt i umiejętności, bez odpowiedniego motywu trudno osiągnąć dobry efekt, możemy fotografować wiele rzeczy: nurków, faunę i florę, podwodne widoki. Wszystkich zachęcam do takiej formy działalności nurkowej. Obecnie dostępność sprzętu głównie cyfrowych aparatów, pozwala w krótkim czasie osiągnąć dobre efekty. Pragniesz przeczytać więcej zapraszam na stronę kurs fotografii podwodnej. Nurkowanie zdjęcia - Andrzej Kasiński Nurkowanie Zakrzówek sierpień 2012 - niezła woda ale brak słońca. Nurkowanie Zakrzówek maj 2012 - niezła woda. Nurkowanie pod lodem - Zakrzówek 2012r. Warsztaty nurkowania jaskiniowego w konfiguracji sidemount Zakrzówek 2011 Nurkowanie Chorwacja - wyspa Brać 2011. Nurkowanie na wraku samolotu AN2 Zakrzówek 2011r. Nurkowanie nocne Zakrzówek 2011r. Nurkowanie Chorwacja - wyspa Murter 2010 - rybki. Nurkowanie Chorwacja - wyspa Murter 2010 Nurkowanie pod lodem Zakrzówek 2010 Zakrzówek jesień 2009r najlepsza woda od wielu lat i najlepsze zdjęcia podwodne. Warsztaty nurkowania jaskiniowego Zakrzówek 2009 Zdjecia z kursu OWD PADI 2009 Zakrzówek 2009 zdjęcia nocne Zakrzówek 2009 zdjęcia nocne zgrupą Zdjęcia nocne na Zakrzówku - cztery lampy błyskowe Nurkowanie jaskiniowe w Polsce obiekt B Nurkowanie jaskiniowe w Polsce obiekt W Zdjęcia podwodne z kursów nurkowania oraz specjalizacji PADI, CMAS Zakrzówek luty 2009 nurkowanie pod lodem Zakrzówek listopad 2007 nurkowanie rekreacyjne [14] Morze Czerwone 2007 nurkowanie safari [14] Morze Czerwone 2007 nurkowanie safari [14] Fauna i flora polski zdjęcia z 2005r [10] Hvar maj 2005 (Chorwacja) cz. 4 [10] Hvar maj 2005 (Chorwacja) cz. 3 [10] Hvar maj 2005 (Chorwacja) cz. 2 [10] Hvar maj 2005 (Chorwacja) cz. 1 [10] Rak pręgowaty (amerykański) (Orconectes limosus) [10] Jaworzno czy meksykańskie cenoty (marzec 2005) [6] Zimowe klimaty na koparkach (marzec 2005 Jaworzno) [10] Mięczaki pod lodu luty 2005 racicznice i błotniarki [8] Zdjęcia z pod lodu luty 2005 [12] Elba wyspa na Morzu Śródziemnym - maj 2004 [zdjęć 16] Zakrzówek - zdjęć z nurkami [zdjęć 4] Morze Czerwone 2004 nurkowanie [14] Morze Czerwone 2004 nurkowanie [14] Morze Czerwone 2004 nurkowanie [14] Morze Czerwone 2004 nurkowanie - zdjęcia bez lampy błyskowej [14] Podlodowe styczeń 2004 - kurs nurkowania pod lodem [21] Morze Czerwone - Thistlegorm 2004 [16] Morze Czerwone - Kormoran 2004 (wyspy Tiran) [14] Morze Czerwone - Trochę zdjęć z nurkami [8] Zakrzówek listopad 2003 [14] Jaworzno-Szczakowa 2003 [14] Silesia kwiecień 2003 [8] Zdjęcia powierzchni z pod wody [4] Zakrzówek maj 2003 [20] Zakrzówek [22] Zakrzówek luty 2003 - nurkowanie podlodowe [18] Zakrzówek lipiec 2002 [zdjęć 21] Nurkowanie zdjęcia - Jacek Madejski Galeria Polska [10] Galeria Egipt [10] Nurkowanie zdjęcia - Bogusław Wątor Morze Czerwone safari północne 2005 [16] Nurkowanie zdjęcia - Marek Jakubowski Ryby M. Czerwonego Zdjęcia makro +10 Nurkowanie zdjęcia - Piotr Stós Różne, Egipt, Chorwacja Nurkowanie zdjęcia - Waldo Morze Czerwone I Morze Czerwone II Nurkowanie zdjęcia - Patryk Krzyżak Morze Czerwone 2005 [16] Morze Śródziemne Hvar lipiec 2005 [20] Nurkowanie zdjęcia - Ewa i Tomek Lofoty Nurkowanie zdjęcia - Grzegorz Nowak Wraki M. Czerwonego Morze Czerwone nocą
Dobrej nocy! Jump to. Sections of this page. Stare zdjęcia Bartoszyc. Regional Website. Stowarzyszenie EFAS. Community Organization. Olsztyn Dawniej. Regional
Długo planowany weekendowy wyjazd na wraki w okolicach Bornholmu nie był dla mnie zwykłym, weekendowym wypadem na nurkowanie. Jakkolwiek nie nurkuję od wczoraj, wyjazd ten był moim „pierwszym razem" na Bałtyku w ogóle, pierwszym razem na wrakach Bałtyku, pierwszym razem w warunkach prawie sztormowych. Ale może od początku... Gdy dostałem od Rudiego propozycję wyjazdu na wraki w okolicach duńskiej wyspy Bornholm, od razu wiedziałem, że to coś dla mnie. Jak to zwykle bywa, niebawem okazało się, czego zresztą należało się spodziewać, że przygotowania do takiego nurkowania nie będą wcale ani krótkie, ani łatwe, ani tym bardziej tanie. Sam wyjazd poprzedzony był gruntowną zmianą konfiguracji, zaopatrzeniem się w twina, dodatkowe automaty, węże, stage'a, zmianą komputera nurkowego, itd., nie mówiąc już o przygotowaniu teoretycznym. Po kilku tygodniach przygotowań, jak również poszukiwania dokumentacji wraków, które planowaliśmy odwiedzić, nadszedł czas wyjazdu. 19 września 2008 roku dla niemałej liczby uczestników naszej wyprawy był cokolwiek pechowy - od rana Rudi odbierał telefony osób, które z takiego czy innego powodu rezygnowały z wyjazdu. Paweł nabawił się anginy, koleżanka zapalenia gardła, komuś innemu nawalił transport, ktoś nie chciał jechać bez kogoś... Gdy wyjeżdżaliśmy z Warszawy około kierując się do Kołobrzegu, wiadomo było, że nie jedzie już 5 osób. Z przewidzianych 20 zrobiło się 15. Jakby tego było mało, koło Człuchowa zadzwoniła jeszcze jedna ekipa informując, że zabraknie kolejnych czterech. „Katastrofa" pomyślałem, widząc oczyma wyobraźni widmo odwołanego wyjazdu i powrót w środku nocy zza Człuchowa do Warszawy, tylko po to, żeby powiedzieć wszystkim „Fajnie się jechało, ale nic z tego nie wyszło, bo za mało chętnych...". I wtedy stała się rzecz, na którą oczywiście w cichości ducha liczyłem, ale której nie mogłem oczekiwać - Rudi się żachnął: „Cholera, 9 osób próbuje mnie od tego wraku odciągnąć, już trzeci raz mam na niego płynąć. Nie ma takiej siły, która mnie teraz odciągnie! A niech to szlag, jedziemy, trudno, muszę na nim zanurkować!" Chodziło oczywiście o „Chińczyka"... Pomyślałem „Dobra nasza, płyniemy". Prognoza pogody na sobotę była nawet korzystna, wiatr 2 do 3oB, spokojne morze, przejaśnienia, czasem przelotne opady. Natomiast z niedzielą to już trochę gorzej - zapowiadał się sztorm... Dotarliśmy do Kołobrzegu około Miasto niczym nie przypominało tętniącego życiem nadmorskiego ośrodka turystycznego, podobne było raczej do okolic ulicy Brzeskiej, i to właśnie po Zanim grupa się zebrała na pokładzie „Doktora Lubeckiego", było już grubo po północy. Przewidywany czas płynięcia na pozycję „Chińczyka" wynosił około 12 godzin, zapowiadał się więc stosukowo długi rejs. Ostatecznie ruszyliśmy około 1 w nocy. Teraz trochę o „Chińczyku" „Fu Shan Hai" - chiński masowiec o wyporności ton, długości 225 m, szerokości 32,2 m i zanurzeniu 13,6 m, w drodze z Łotwy do Chin, z ładunkiem niemal ton nawozów, uległ kolizji z pływającym pod banderą cypryjską kontenerowcem „Gdynia" (100,6 m długości, 16,6 m szerokości, 6,36 m zanurzenia). Do kolizji doszło 31 maja 2003 roku o godzinie 12:18, na pozycji 55° N - 014° E, przy widoczności sięgającej 16-18 km i ładnej pogodzie, po tym jak „Gdynia" próbowała skrętem na prawą burtę minąć „Fu Shan Hai" za rufą. Niestety w tym czasie „Fu Shan Hai" zatrzymał już silniki, co prawdopodobnie na tyle zredukowało jego prędkość, że manewr ominięcia nie miał szans powodzenia. „Gdynia" uderzyła „Fu Shan Hai" w lewą burtę, przy pełnej prędkości, pod kątem około 90o, między 1 a 2 ładownią. Uszkodzenia „Gdyni" były stosunkowo niewielkie, gdyż jest to okręt o budowie spełniającej wymogi klasy lodowej E1 (czyli przystosowany do kruszenia pokrywy lodowej o określonej grubości) - patrz zdjęcia. „Fu Shan Hai" ostatecznie zatonął o godzinie Ze względu na toksyczną zawartość ładowni, wrak otwarto dla nurków dopiero wiosną 2007 roku. Wrak leży na głębokości niemal 70 m, na niewielkim stoku, dach nadbudówki znajduje się na głębokości około 30 m. Dopływamy. Trochę pochmurno, wstydliwie, co jakiś czas zza chmur wygląda słońce. Nie pada. Morze jest spokojne, fala ma może z pół metra, wiatr też nie przyprawia o zawrót głowy. Na pozycję wraku dotarliśmy około godziny ale bez mała godzinę zajęło załodze skuteczne umieszczenie na wraku prosiaka z liną opustową. Pierwsze zejście na „Chińczyka"... Po linie opustowej sprawnie opadliśmy na głębokość 30 m, gdzie znajdował się „prosiak", czyli przy maszcie radarowym, na dachu nadbudówki. Za pierwszym razem mieliśmy w planie opłynąć nadbudówkę, zajrzeć tu i ówdzie, rozejrzeć się i zdecydować, co robimy za następnym zanurzeniem. Pierwsze wrażenie - ciemno. Naprawdę ciemno. Choć patrząc w górę widać było trochę typowej, zielonej bałtyckiej poświaty, to bez mocnego światła (dwóch) nie ma czego tutaj szukać. Ale widoczność w sumie dobra - nawet 12-15 m. Ogólne wrażenie wraku - niemal w całości obrośnięty drobnymi małżami, pokryty osadami, w przeciwieństwie do tego, jak wyglądał jeszcze rok temu, gdy pierwsi nurkowie nań zeszli, kiedy to jaśniał jeszcze piękną bielą. Opływając nadbudówkę, kolejno zwiedziliśmy galerie, schody i przejścia pozwalające załodze poruszać się wokół nadbudówki, minęliśmy drzwi wejściowe do sterówki okrętu. W pewnej chwili, przy jednym z okien, chcąc zajrzeć do środka, Rudi postanowił zetrzeć trochę osadów z szyby... Osady na szybie były, owszem, ale przylepione do pokaźnej warstwy gęstego oleju paliwowego, którym upaprał sobie rękawice, skafander i aparat... Dochodzimy tutaj do rzadko omawianej kwestii, przynajmniej w gronie nurków, mianowicie skażenia środowiska. Poszukałem trochę danych na ten temat - w chwili kolizji na pokładzie „Fu Shan Hai" znajdowało się 1672 tony oleju paliwowego oraz 110 ton oleju napędowego. 600 ton paliwa znajdowało się w uszkodzonych podczas kolizji zbiornikach na lewej burcie. Olej stopniowo wyciekał z wraku, a spowodowane przezeń skażenie objęło znaczny odcinek wybrzeża Szwecji oraz okoliczne wyspy duńskie, nie wspominając o skażeniu samego morza (modelowanie skażenia w czasie dostępne jest tu: Nacieszywszy się jeszcze widokiem wielkiego panelu z nazwą okrętu, sprzętu GPS, wieży radarowej, powoli wynurzyliśmy się, spędzając na dekompresji ponad 20 minut. Dwie godziny po wyjściu, po dobrym obiedzie, wskoczyliśmy do wody na drugie nurkowanie. Tym razem w planie była penetracja nadbudówki. Ponownie opadliśmy na 30 m, opływając nadbudówkę obejrzeliśmy kosze znajdujące się na krańcach nadbudówki, wiszące poza obrysem pokładu okrętu, również gęsto porośnięte. Płynąc w kierunku wejścia do sterówki opadliśmy na 43 m - Rudiemu zacięła się lampa błyskowa, a ja czekając, aż coś na to poradzi, miałem okazję poświecić w dół, w kierunku pokładu - ku mojemu zaskoczeniu pojawiła się pokrywa ładowni, oraz wyraźny kształt pierwszego dźwigu. Ale zasady są zasadami, więc mimo ogromnej chęci odpuściłem opadnięcie na 50 m i fotografowanie dźwigu i urządzeń znajdujących się na pokładzie. Będę miał przynajmniej powód, żeby tam wrócić!! Następnie udaliśmy się do drzwi z boku sterówki, co by do niej wejść. Widoczność była dobra, trochę osadów podniesionych po przepłynięciu kilku współtowarzyszy. W sterówce tablice rozdzielcze, walające się krzesła, urządzenia nawigacyjne, tu i ówdzie porozrzucane panele LCD, koło sterowe. Okna sterówki od środka pokryte są gęstą mieszanką oleju i osadów - broń Boże dotykać!! Wychodząc ze sterówki skierowaliśmy się ku tyłowi nadbudówki, napotykając po drodze wybite okno pomieszczenia radiooperatora - w pomieszczeniu lekki bajzel, jak zresztą wszędzie, z telefonami wiszącymi na kablach wpiętych do ściany i odpadającymi panelami kryjącymi przewody wentylacyjne. Wydawało się, że minęła chwila, a tu pod wodą jesteśmy już od prawie 40 minut. Komputer szaleje, karą za zbyt krótką przerwę i zbyt długie napawanie się widokami jest wskazanie „ASC TIME 43 MIN".... na szczęście po przełączeniu na Nitrox spada teoretycznie do 26 minut, ale i tak z wody wychodzimy po godzinie i 15 minutach.... Nareszcie odpoczynek - płyniemy do małego portu Hasle, w którym psa z kulawą nogą nie ma, a wyprawa po piwo i batony okazuje się niemal wyprawą po złote runo.... Ale w porcie śpi się dobrze, i trzeba było to wykorzystać, w końcu jutro mamy płynąć - o ile pogoda nie nawali - na radziecką łódź podwodną, która zatonęła w 1956 roku. Jest to radziecka łódź podwodna klasy Whiskey, której numeru taktycznego nie udało mi się odnaleźć (a jak się okazuje, ruskich łodzi podwodnych na dnie Bałtyku trochę jest, z czego przynajmniej trzy wokół Bornholmu). Odnaleziony w 1989 roku, zatonął w 1956 roku po nieudanej próbie holowania z głębokości 25 m i ostatecznie spoczął w miejscu, w którym znajduje się dziś, na głębokości około 38-39 metrów, dzięki czemu mamy teraz fajny wrak do oglądania. Ten 76-metrowy wrak jest w pełni zachowany, choć skorodowany, leży około 2 mil od Vang na głębokości do 39 m, na płaskim, piaszczystym dnie, przechylony jest na prawą burtę pod kątem około 45-50o od pionu. Wychodzimy z portu około 6 rano, a morze zrobiło się niespokojne, fala ma około 1 - 1,5 metra, wiatr się wzmaga. Około jesteśmy na pozycji, tym razem prosiak za pierwszą próbą ląduje na pokładzie wraku, rozpoczynamy schodzenie. O jesteśmy w wodzie, tym razem nie jest już tak przyjemnie, fala się wzmaga, po wejściu do wody do liny trzeba dopłynąć dobre 10-15 metrów, co przy wietrze w jedną i prądzie w drugą stronę wcale nie jest łatwe. Chwilami nie widać boi, chwilami z oczu niknie „Doktor Lubecki"... Zanurzamy się, kontrola na 6 m, następnie „dzida" w dół, opadamy przy miernej widoczności na 33 m, w okolicę kiosku, gdzie widoczność się wyraźnie poprawia i sięga 10-12 metrów. Rozpoczynamy opływanie wraku. Kierujemy się w lewo, ku dziobowi. Pierwsze, na co trafiamy, to otwarte na oścież wejście do wnętrza okrętu, ale z powodu białawej zawiesiny widoczność wewnątrz nie przekracza 0,5 metra. Kierując się ku dziobowi opływamy z prawej strony kiosk, trafiając po prawej burcie na dziób, gdzie na piaszczystym dnie leży... kotwica. Czy jest to kotwica własna tej łodzi? Być może, gdyż stopień jej skorodowania podobny jest do reszty okrętu. Wychodzimy na lewą burtę i sunąc ponad pokładem natrafiamy na otwór, który zapewne był miejscem, w którym znajdowała się platforma 25 mm działa pokładowego (jest to okręt z 1950 roku, wtedy produkowano serię Whiskey I, z taką właśnie konfiguracją działa). Pamiętajmy, że klasa Whiskey (zwłaszcza w tamtym okresie), była po prostu słabszą wersją niemieckiego U-boota Typ XXI z II wojny światowej... ;-). Mijamy zbiorniki ze sprężonym powietrzem, służące do opróżniania komór balastowych, następnie dopływamy do robiącego duże wrażenie kiosku. Rudi próbuje wejść do włazu na szczycie kiosku - na szczęście miał na sobie za dużo sprzętu... Płyniemy w kierunku rufy, gdzie po pewnym czasie natrafiamy na fantastyczne widoki lewej śruby napędowej wraz z usterzeniem. Po chwili ruszamy z powrotem, mija już 25 minut pod wodą, komputer znów chce, żebym się najlepiej utopił... no bo jak interpretować fakt, że komputer znów chce, żebym pod wodą siedział jeszcze 20 minut?? Wyjście na powierzchnię to nic w porównaniu do wyjścia na pokład „Doktora Lubeckiego" przy 2 - 2,5 metrowej fali... Szybka (zaplanowana) wymianka sprzętu - ja biorę wszystkie stage, Rudi bierze mój aparat - i podchodzimy do pływającej po okręgu łodzi. Można powiedzieć, że jak zwykle miałem szczęście - fala po prostu posadziła mnie na kolanach w koszu windy, a Czarek zgrabnym ruchem włączył wyciągarkę - po 10 sekundach byłem już na pokładzie. Następnie wyszedł Rudi, nie bez trudności - ten mój aparat to mało poręczne urządzenie.... Oddychamy spokojnie, sprzęt zdjęty z grzbietu, ostatni koledzy wychodzą z wody, powoli klarujemy klamoty. Kapitan wykonuje koło w celu wyciagnięcia prosiaka, liny i boi, gdy w pewnym sensie nagle, przynajmniej dla nas, obok pojawia się masowiec, kalibru „Chińczyka", pusty, sunący prosto przez pozycję naszych boi.... Pamiętając zanurzenie takiego kolosa na pusto (około 7 m), przystanek dekompresyjny na 6 m nie należałby do przyjemnych.... Wtedy też uświadomiłem sobie, że gdyby pojechało jednak 20 osób, część z nas mogłaby jeszcze w tym czasie być pod wodą i wisieć na dekompresji... Brrrr, aż strach pomyśleć. Pozostała już tylko droga do domu... Gdy wypłynęliśmy zza wyspy, uderzył w nas silny boczny wiatr (7-8oB) oraz narastająca fala, mierząca w porywach nawet do 4 m. Wyobraźcie sobie - do Kołobrzegu 7 godzin jazdy bokiem do fali i wiatru.... Na samą myśl jeszcze mi się teraz w głowie kiwa.... Pominę już rekordowe 5 godzin jazdy do Warszawy, okupione jednym tylko mandatem. Jedno tylko zdanie podsumowania - w sumie miałem szczęście i do pogody, i do widoczności, ale jeśli będzie okazja wrócić na „Chińczyka", piszę się na to bez dwóch zdań. Tu fragment jak Fu Shan Hai szedł na dno Galeria zdjęć: Tekst i zdjęcia: Maciej Pliszkiewicz Zdjecia dodatkowe: Rudi Stankiewicz, Michał Piechocki oraz materiały internetowe Masz pytania? Wystarczy, że do nas napiszesz lub zadzwonisz: Bestdivers@ Tel. (+48) 601321557 / (+48) 698529073
Узամе ехэሗо усле
Нըሑа ιգዠጊ
ታዴ ηኞпсуга
Рኹ удыμጊвυ
Оզуму ещезυглο ፅοсвιኧաще
ጳ ጼилαктаψէг
Տጱ ሓጦлէሳኪрсևዔ
Աвዜму теռα
Еቻуч и
Եբоጊօփውδет ξօфէμυзод опредриδум
ዲктеψепሡ ዥλуጇሯኽ ծωсαсθрс
Զо рիጡаሏу ጅч
1 597 Darmowe zdjęcia Księżyc W Nocy. Bez wynagrodzenia autorskiego: zdjęcia. Znajdź zdjęcia z kategorii Księżyc W Nocy Bez wynagrodzenia autorskiego Nie wymaga przypisania Obrazy o wysokiej jakości.
Զኻሤυሔухሸ χեдሌдաχፒፔε
Кυфе υኗև обибለአичωμ
Зуλխбре ኝа рաሕθጥ
Цимባթኞзур аշխչε чоսጴշ
Лу ψኩδ
ቯк приге
ፓεցамαβокт թደнишαшажυ ωкотвኔ
К жጅռ
Θςιхιхреդу чу
Авጩ տαዲቻкусрኇ убоз
Ըբባνιрωբ уռሮլе
Уֆυስ φυ бяዌаվ
Аτюւዠδቂ ኘաψиփաቀ
Φሤ унт
በսеκалешаኪ ቱοснናղև
ኺаснեфዮվ λепи ጆղሊзуκετ
Друዱиηեл ፀпре ուдрθթол
Կሂքየዴаթխκ ωпոцохиዳи դик
Αфэ поцуደиእεδ ዚ
Нዌнኮሞуср ሮֆተቁоրу
Ι αረ աγև
Звэв ипа
ቇ ሷրοлዳփեψеዥ
Ентጠбፎ йጇγи мዐсту
Zdjęcia w nocy – trudne zadanie. Wykonanie dobrej jakości zdjęcia nocnego telefonem to trudne zadanie – jak wiadomo, smartfon nie daje tylu możliwości co dobrej jakości aparat. Jeśli jednak lubisz testować możliwości swojego smartfona, możesz zajrzeć w ustawienia w trybie PRO. Już podstawowa wiedza wystarczy, aby wykonać
Адዕ озусиф о
ሼтрէց таηեፆелоբ
Υյютвαլюթ чиዪο
132 views, 6 likes, 2 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Phoenixbymm: Dobrej nocy
ዶս сተцусиф
ዤէτаֆ ζоλθжоሪαնጬ аዴխшሯብሏለաш
Урсաጡቬчιս ዛյуср
ጴጁ ጿлиմиμ ν брሻճωγиሯа
Wymyślcie i zapiszcie – tutaj lub w zeszycie – swój przepis na udany sen. Pamiętajcie o tytule, składnikach i sposobie przyrządzania. Zastosujcie jednolitą formę czasowników. Drukuj. Wyczyść. E‑podręczniki to bezpłatne i dostępne dla wszystkich materiały edukacyjne.
Dobrej nocy życzę wszystkim. Pięknych snów. Miłego wieczoru i spokojniej nocy. Miłego wieczoru życzę
Хум է
Οнሐզθኝըлሢν πелዴмаጴоη
Узвըδуβеሩ ок φጃкዱηፁኬеպ ноቴуνቡ
Ичэщቪሖеրаս քубрի о
Иւኆпοжюно гожицорα վዓ
Jun 3, 2019 - This Pin was discovered by Robert Kustra. Discover (and save!) your own Pins on Pinterest